Kto wygra/powinien wygrać/najbardziej zasługuje na wygraną?

Forum dotyczące bieżących informacji ze świata F1.

Moderator: Moderatorzy

jans21
Posty: 141
Rejestracja: śr 06 paź, 2010 01:50

Kto wygra/powinien wygrać/najbardziej zasługuje na wygraną?

Post autor: jans21 » czw 07 paź, 2010 00:25

Z całej piatki, która prowadzi w klasyfikacji największe szanse na tytuł mistrza mają: Weber, Alonso, Vettel i Hamilton.
Weber musi po prostu dojezdżać na podium i przynajmniej raz wygrać. Alonso musi wygrywać, ale nie wiadomo jak z jego silnikami. Vettel może zrobić wszystko, ale ciekawe co zrobi jego zespół. Podobnie Hamilton. Teoretycznie Alonso może mieć wsparcie od Massy, a Hamilton od Buttona.
Powinien wygrać i z pewnością najbardziej zasługuje na wygraną Mark Webber. Dlaczego, a choćby za postawę swojego zespołu. Bo jeżeli nie kangur to kto? Mógły to być Button, ale nie ma już raczej szans na obronę tytułu.
Pozostała trójka na tytuł nie zasługuje:Vettel za swoje głupie zachowanie, Hamilton za pobłazliwość sedziów, a już napewno nie Alonso za:team orders i za Singapur 2008 - bo po prostu nie wierzę w to, że nie wiedział o wałku Briattore, a ucierpiał przez niego Kubica.

Awatar użytkownika
Kofi
Posty: 197
Rejestracja: pn 23 lut, 2009 15:06
Lokalizacja: Przemyśl

Post autor: Kofi » czw 07 paź, 2010 08:13

Może skończmy już z Hamiltonem i pobłażliwością sędziów. To jest nudne.

Najbardziej na tytuł w tym sezonie zasługuje właśnie Hamilton. Za swoje błędy potrafił przeprosić i się do nich przyznać.
Vettel, nie dojrzał do jazdy takim samochodem.
Alonso, oprócz kilku genialnych wyścigów to sobie najczęściej życie utrudniał.

Mimo tego kibicuję Webberowi. Prowadzi w WDC, mimo, że zespół sprzyja jego partnerowi z zespołu.

mmax88
Posty: 280
Rejestracja: ndz 16 mar, 2008 09:42
Lokalizacja: Olkusz/Kraków
Kontakt:

Re: Kto wygra/powinien wygrać/najbardziej zasługuje na wygra

Post autor: mmax88 » czw 07 paź, 2010 08:39

jans21 pisze:nie wierzę w to, że nie wiedział o wałku Briattore, a ucierpiał przez niego Kubica.
czyli gdyby robert nie stracił na tym manewrze, to wszystko byłoby ok...?
osobiście nie przepadam za webberem, ale chciałym, żeby to on wygrał, żeby utrzeć nosa vettelowi. tak jak kofi napisał, on uważa się za najlepszego (zespół utwierdza go w tym przekonaniu), nigdy nie jest winny, a niestety tak nie jest... Vettel przypomina mi lewisa sprzed 2 sezonów. tyle tylko, że od tego czasu Hamilton urósł w moich oczach bardzo... osobiście jestem kibicem Ferrari (no i roberta oczywiście). póki co nie widzę Alonso jako WDC, ale jeśli pokazałby coś ciekawego w ostatnich wyścigach, to kto wie...?
"Gdy nie dajesz rady, a walczysz dalej... wtedy zaczyna się KYOKUSHIN."
Masutatsu Oyama

rentonB
Posty: 283
Rejestracja: ndz 31 sty, 2010 11:56
Lokalizacja: Szwecja

Post autor: rentonB » czw 07 paź, 2010 09:35

Tez kiedys nie lubilem Hamiltona, ale zasluzyl w tym sezonie niestety dwa ostatnie wyscigi chyba go tytulu pozbawily, chociaz trzymam kciuki

Awatar użytkownika
zu7
Posty: 1887
Rejestracja: wt 25 mar, 2008 21:21

Post autor: zu7 » czw 07 paź, 2010 09:40

Ja też kibicuję Webberowi mimo że jest chyba najsłabszy z tej piątki i nie lubię go. Ale z drugiej strony ładnie uciera nosa Vettelowi i Red Bullowi. Dodatkowo skoro i tak ostatnio w F1 decyduje przede wszystkim sprzęt to właściwie czemu ma nie wygrać najsłabszy? Pokaże to (znów) że bycie mistrzem F1 nie znaczy być najlepszym :wink: Mimo wszystko pewnego rodzaju mobilizacja Webbera pod koniec kariery zasługuje na uznanie :roll:
Zasadniczo to jednak wolałbym żeby wygrał Button :razz:
To dobrze że ludzie nie rozumieją naszego systemu monetarno bankowego. Bo jeśliby zrozumieli to mielibyśmy rewolucję jeszcze tej nocy - H. Ford

mmax88
Posty: 280
Rejestracja: ndz 16 mar, 2008 09:42
Lokalizacja: Olkusz/Kraków
Kontakt:

Post autor: mmax88 » czw 07 paź, 2010 10:17

widzę, że postawa 'na złość vettelowi niech wygra Webber' jest dość poularna:P
"Gdy nie dajesz rady, a walczysz dalej... wtedy zaczyna się KYOKUSHIN."
Masutatsu Oyama

Awatar użytkownika
gomez
Posty: 1315
Rejestracja: śr 04 paź, 2006 13:10
Lokalizacja: Olkusz

Post autor: gomez » czw 07 paź, 2010 10:58

mmax88 pisze:widzę, że postawa 'na złość vettelowi niech wygra Webber' jest dość poularna:P
Widać kolego z naszego miasta, została nam nienawiść z czasów BMW :) A tak na serio, żałuję tylko że Ferrari ma taką sytuację z silnikami, więc najsprawiedliwiej będzie chyba jak Lewis zdobędzie mistrza.... ale jak będzie na pewno, dowiemy się o tym w najbliższym, czasie. Tak czy siak, walka z RBR czy to Maków, czy Ferrari będzie zacięta.
Szumi dokoła las....

Awatar użytkownika
Invinciblee
Posty: 1262
Rejestracja: sob 27 gru, 2008 11:38
Kontakt:

Post autor: Invinciblee » czw 07 paź, 2010 11:03

dlugi1707 pisze: Gdyby nie t.o Ferrarri Alonso byłby na równi punktowo z Hamiltonem
Bo McLaren i inne teamy to nie stosują TO :P




Tak, zgadzam się. Niech na złość Vettelowi wygra Webber :twisted:

Albo Alonso, Hamilton, Button (zakładając problemy Hamiltona i genialność sporych poprawek McLarena). Tylko nie Vettel!!! I nie chodzi tu o żadną nienawiść z czasów BMW. Vettel w TR był bardzo lubiany. Z jego zwycięstwa i lepszej niż BMW postawie od Monzy 2008 mówiło się z uznaniem i mu kibicowano. Po Australii 2009 nie licząc dziennikarzyn i onetowców też nie było jakiejś fali nienawiści, tylko że wtedy od razu przepraszał Team i Roberta, zamiast wymachiwać rąciami.

Sporo stracił na ocenie jako kierowca dopiero w 2009 marnując tytuł który mógł spokojnie zdobyć.

Po praniu mózgu doszło chamstwo (wymachiwanie rączkami i obrażanie się że nie wygrał kwalifikacji).
Ostatnio zmieniony czw 07 paź, 2010 11:11 przez Invinciblee, łącznie zmieniany 2 razy.

Awatar użytkownika
lg2000
Posty: 1842
Rejestracja: pn 02 lip, 2007 10:25
Lokalizacja: EPML

Post autor: lg2000 » czw 07 paź, 2010 11:05

Oprócz obydwu RedBullowców zdobycie mistrzostwa przez każdego z czołówki by mnie nie zmartwiło. Tych dwóch w żadnym wypadku nie zasługuje na żaden tytuł, a dotychczasowy przebieg sezonu dostatecznie to udowodnił.

Awatar użytkownika
Kulfon
Posty: 458
Rejestracja: sob 08 maja, 2010 20:57

Post autor: Kulfon » czw 07 paź, 2010 11:13

Z całego serca kibicuje Webberowi i to nie wg zasady "na złość Vettelowi". Aha i kolega długi1707 się pomylił. W tym momencie prowadziłby Webber z ilością 80 pkt wg starego systemu. Pozdrawiam

Awatar użytkownika
yarpen.zirgin
Posty: 4404
Rejestracja: pt 16 lut, 2007 12:46

Post autor: yarpen.zirgin » czw 07 paź, 2010 12:39

A ja nie widzę nic złego w zasadzie "na złość XYZ". Skoro wybraliśmy na prezydenta i premiera panów "mniejsze zło", możemy tak samo kibicować kierowcom. Zresztą... nawet pierwsze prawo polskich kibiców piłki kopanej na mistrzostwach świata / europy mówi "byle nie Niemcy".
KubicoManiak vel Dobro Squad
CHAM squad

Wywi
Posty: 226
Rejestracja: ndz 31 sty, 2010 17:39
Lokalizacja: Szczecin

Post autor: Wywi » czw 07 paź, 2010 13:12

Ja chcę, by mistrzem został Webber, bo go po prostu lubię. A przy okazji utarł nosa Vettelowi. Choć też zastanawiam się nad starą "regułą": Kto wygrywa pierwszy wyścig ten będzie mistrzem :wink:

cezan
Posty: 78
Rejestracja: śr 07 maja, 2008 22:52

Post autor: cezan » czw 07 paź, 2010 14:50

A ja chciałbym żeby majstra miał Webber
ponieważ :
- może zwolni miejsce w RBR (tak przebąkiwał że zakończy kariere) co otworzy rynek transferowy...(KUB ?)
- Vettel ma jeszcze na to czas (niech sie uczy)
- Alonso może i dobrze jeżdzi , ale nie lubię go :mrgreen: no i braknie mu silników (może bez 9-go , ale ósmy będzie pracował na 7 tłokach w Abu Zabi
- Hamilton i bez tytuły w tym roku jest najlepszym kierowcą w ścisłej czołówce

Awatar użytkownika
hideto
Posty: 10740
Rejestracja: czw 15 cze, 2006 17:57
Kontakt:

Post autor: hideto » czw 07 paź, 2010 14:58

cezan pisze:- może zwolni miejsce w RBR (tak przebąkiwał że zakończy kariere) co otworzy rynek transferowy...(KUB ?)
bardzo naiwne.
"Człowiek, który zgadza się ze wszystkimi, nie zasługuje na to, by ktokolwiek się z nim zgadzał." - Winston Churchill

Awatar użytkownika
zderzack
Posty: 1353
Rejestracja: czw 17 lip, 2008 01:05
Lokalizacja: mam to niby wiedzieć??
Kontakt:

Post autor: zderzack » czw 07 paź, 2010 15:23

Ja również nie widzę nic przeciw zasadzie "na złość XYZ". Mentalność Vettela zabrnęła w kierunku Hamiltona w latach 2007/08. Szarogęsi się, przytyka innym kierowcom, coś macha kończynami, bulwersuje się przy każdej okazji a na torze taranuje i bawi się w berka chłodnicowego. Zupełnie, jakby wszyscy mu mieli ustąpić. Przy tym demonstruje niebywale dużą ilość szkolnych błędów (jak na gościa o tak rzeczywiście wielkim talencie!).

I tak jak jestem zdania, że przytarcie nosa rok temu oraz zmiana "poklepywacza po plecach" (czyli tatusia) w roku obecnym naprawdę pomogła Hamiltonowi dojrzeć (jeszcze w połowie tego sezonu potrafiłem wspominać o różnicy w wypowiedziach kuluarowych a konferencyjnych mistrza z 2008r., obecnie stwierdzam, że nie dał mi tego potwierdzić przez cały sezon 2010), tak kopniak od np. Webbera i puknięcie się w czoło "poklepywaczy" Vettela w rodzaju Helmuta Marko dobrze zrobi Sebowi. Talent ma taki, że nawet gdyby RBR już nie odzyskał nigdy takiej konkurencyjności, będzie się mógł przenieść gdzie indziej, jeśli dojrzeje, na pewno najlepsi będą go chcieć.

Czy Mark powinien być tym kimś na złość? Jak najbardziej tak. Zawsze mam rezerwę w ocenianiu kierowców, którzy mają opinię mistrzów tylko dzięki samochodowi, jak Webber czy Button. Nie potrafią oni koronkowo dozować agresji na torze (chociaż w przypadku Buttona się nie zgodzę) i bywają zwyczajnie wolniejsi od Mate'ów o 3 czy cztery dziesiąte w Q. Mają jednak te atuty, które pozwalały czy pozwalają ich samochodom wydobyć to "coś". Rok temu Button świetnie dozował zużycie ogumienia i dzięki temu dowiózł jako taką konkurencyjność Brawna do Abu Zabi. W tym roku uważa się, że to Webber lepiej umie wykorzystać dmuchany dyfuzor. Tak jak Mówi się że Schumi był mistrze trailbreakingu, tak Webber najlepiej "przegapia" punkty hamowania, a że ogólnie panuje opinia, że to Vettel lepiej radzi sobie w zakrętach, to Who F***in Cares.

Mimo powyższego, na WDC wolałbym Hamiltona. Jest kompletny, dojrzały, zawsze walczy. Można powiedzieć, że stoczył dwie walki i miał dwa DNF pod rząd. Ale policzmy stosunek udanych manewrów do tych spartolonych u Webbera, Vettela (albo tu to spuśćmy litościwie zasłonę milczenia), Massy czy Alonso. Okaże się, że spartolony miał JEDEN, na cały sezon obecny i chyba poprzedni też. W Singapurze dla mnie RA. Uważam, że było 50-50. Jeden mógł pojechać szerzej, bo jednak miał Webbera u boku, a drugi mógł nie opóźniać tak hamowania. Coś jak Vettel-Kubica 2009.

Na pewno nie chciałbym Alonso - gość reprezentuje to coś, czego nienawidziłem u Senny, Prosta, Schumachera - bezwzględnego eliminowania po trupach wszystkich przeciwności z teammatem na czele, z rosnącą butą, która każe usprawiedliwiać każde zagranie nie w duchu rywalizacji i każe dać sobie przyzwolenie na kreowanie tylko własnej wizji walki na torze.
Szybkiego powrotu do ścigania Robert

Awatar użytkownika
hideto
Posty: 10740
Rejestracja: czw 15 cze, 2006 17:57
Kontakt:

Post autor: hideto » czw 07 paź, 2010 15:41

Pozwolę sobie podyskutować z postem zderzacka, bo w pozostałych w zasadzie nic ciekawego ponad 'nie lubię vettela' nie ma.
zderzack pisze:Ja również nie widzę nic przeciw zasadzie "na złość XYZ". Mentalność Vettela zabrnęła w kierunku Hamiltona w latach 2007/08. Szarogęsi się, przytyka innym kierowcom, coś macha kończynami, bulwersuje się przy każdej okazji a na torze taranuje i bawi się w berka chłodnicowego. Zupełnie, jakby wszyscy mu mieli ustąpić. Przy tym demonstruje niebywale dużą ilość szkolnych błędów (jak na gościa o tak rzeczywiście wielkim talencie!).
Ja również w takiej zasadzie nic nie widzę, tylko problem polega na tym, że z 4 opcji 'na złość' wybieramy zdecydowanie najgorszą.
zderzack pisze:I tak jak jestem zdania, że przytarcie nosa rok temu oraz zmiana "poklepywacza po plecach" (czyli tatusia) w roku obecnym naprawdę pomogła Hamiltonowi dojrzeć (jeszcze w połowie tego sezonu potrafiłem wspominać o różnicy w wypowiedziach kuluarowych a konferencyjnych mistrza z 2008r., obecnie stwierdzam, że nie dał mi tego potwierdzić przez cały sezon 2010), tak kopniak od np. Webbera i puknięcie się w czoło "poklepywaczy" Vettela w rodzaju Helmuta Marko dobrze zrobi Sebowi. Talent ma taki, że nawet gdyby RBR już nie odzyskał nigdy takiej konkurencyjności, będzie się mógł przenieść gdzie indziej, jeśli dojrzeje, na pewno najlepsi będą go chcieć.
o tym już rozmawialiśmy i zgodziliśmy się, że Vettel musi dojrzeć, a szans na taki fakt w RBR nie widzę. Co gorsza, jeszcze kilka takich lat i nie będzie szans również nigdzie indziej. Nikt szybkiego ale kretyna nie zatrudni.
zderzack pisze:zy Mark powinien być tym kimś na złość? Jak najbardziej tak. Zawsze mam rezerwę w ocenianiu kierowców, którzy mają opinię mistrzów tylko dzięki samochodowi, jak Webber czy Button. Nie potrafią oni koronkowo dozować agresji na torze (chociaż w przypadku Buttona się nie zgodzę) i bywają zwyczajnie wolniejsi od Mate'ów o 3 czy cztery dziesiąte w Q. Mają jednak te atuty, które pozwalały czy pozwalają ich samochodom wydobyć to "coś". Rok temu Button świetnie dozował zużycie ogumienia i dzięki temu dowiózł jako taką konkurencyjność Brawna do Abu Zabi. W tym roku uważa się, że to Webber lepiej umie wykorzystać dmuchany dyfuzor. Tak jak Mówi się że Schumi był mistrze trailbreakingu, tak Webber najlepiej "przegapia" punkty hamowania, a że ogólnie panuje opinia, że to Vettel lepiej radzi sobie w zakrętach, to Who F***in Cares.
Jak najbardziej nie.

Problem polega na tym, że Webber nie jest utalentowanym zawodnikiem, ok talent ma, ale jeśli mielibyśmy mierzyć zawodników talentem to nie byłby godny nawet butów czyścić takiemu hamiltonowi czy kubicy.

Wiele razy już mówiłem, jeździć szybko samemu świetnym bolidem potrafiłby każdy poza Pietrowem, zwłaszcza posiadając tyle sezonów doświadczenia na karku. Webber nie wyróżnia się niczym, poza najlepszym bolidem.
zderzack pisze:Mimo powyższego, na WDC wolałbym Hamiltona. Jest kompletny, dojrzały, zawsze walczy. Można powiedzieć, że stoczył dwie walki i miał dwa DNF pod rząd. Ale policzmy stosunek udanych manewrów do tych spartolonych u Webbera, Vettela (albo tu to spuśćmy litościwie zasłonę milczenia), Massy czy Alonso. Okaże się, że spartolony miał JEDEN, na cały sezon obecny i chyba poprzedni też. W Singapurze dla mnie RA. Uważam, że było 50-50. Jeden mógł pojechać szerzej, bo jednak miał Webbera u boku, a drugi mógł nie opóźniać tak hamowania. Coś jak Vettel-Kubica 2009.
i właśnie dlatego Webber nie powinien być tym 'na złość'. Jest po prostu kiepski, Massa też jest genialnym zawodnikiem, gdy walczy z wiatrem. Jednak w walce bezpośredniej już tak super nie jest i dlatego jest on bez wątpienia słabszym kierowcą niż np Hamilton czy także Alonso.

Jest mimo wszystko różnica, między kontaktem takim jak np na Monzie, a wjechaniem z pełnym impetem komuś w tyłek, albo zwyczajnym taranowaniem innego kierowcy na starcie, do czego Webber jest jak najbardziej zdolny.
zderzack pisze:Na pewno nie chciałbym Alonso - gość reprezentuje to coś, czego nienawidziłem u Senny, Prosta, Schumachera - bezwzględnego eliminowania po trupach wszystkich przeciwności z teammatem na czele, z rosnącą butą, która każe usprawiedliwiać każde zagranie nie w duchu rywalizacji i każe dać sobie przyzwolenie na kreowanie tylko własnej wizji walki na torze.
Tutaj się nie do końca zgodzę, dlaczego.

Otóż świat zna dwa rodzaje liderów. Takich którzy sprawiają że jego 'podwładni' chcą iść za nim i tacy którzy trzymają ci przy głowie pistolet i mówią 'idziesz albo strzelam'.

Pod tym względem Alonso należy do tych drugich i ludzi ciągnie za sobą za szmaty, natomiast co do Prosta Senny czy Schumachera to różnie to bywało, Schumacher przez większość swojej kariery zdecydowanie ludzi za sobą nie ciągnął, sami za nim chcieli iść. Natomiast Senna czy Prost nie zawsze mieli okazję gnoić wszystkich wokół, przypomnę sytuację jak Dennis powiedział, że opinia Senny się nie liczy, albo Prosta wywalonego z Ferrari za nadmierne marudzenie.

Anyway, Vettel nie, Webber nie, Alonso nie, Button bez szans, Hamilton TAK.
"Człowiek, który zgadza się ze wszystkimi, nie zasługuje na to, by ktokolwiek się z nim zgadzał." - Winston Churchill

Awatar użytkownika
zderzack
Posty: 1353
Rejestracja: czw 17 lip, 2008 01:05
Lokalizacja: mam to niby wiedzieć??
Kontakt:

Post autor: zderzack » czw 07 paź, 2010 16:03

hideto pisze:Ja również w takiej zasadzie nic nie widzę, tylko problem polega na tym, że z 4 opcji 'na złość' wybieramy zdecydowanie najgorszą.
Można mówić, że "wybieramy". Chyba faktycznie ludzie wybierają Webbera, nie wiem, może ze względu na "walkę z imperium zła" lub po prostu aktualnie jak najwięcej punktów. Ja wybrałbym Hamiltona, choć nie uważam WDC Webbera za "wstyd dla sportu".
hideto pisze:Problem polega na tym, że Webber nie jest utalentowanym zawodnikiem, ok talent ma, ale jeśli mielibyśmy mierzyć zawodników talentem to nie byłby godny nawet butów czyścić takiemu hamiltonowi czy kubicy.

Wiele razy już mówiłem, jeździć szybko samemu świetnym bolidem potrafiłby każdy poza Pietrowem, zwłaszcza posiadając tyle sezonów doświadczenia na karku. Webber nie wyróżnia się niczym, poza najlepszym bolidem.
Wyróżna się. Owszem, ma najszybszy samochód, jednak jako jedyny umie go wykorzystać, mimo dość częstego gubienia się w środku stawki. Tu 100% zgody. Ale on też umiał przewalić ponad 40 okrążeń na Hungaro robiąc FL raz za razem niemalże (fakt, że nikt inny nie był prawie do tego zdolny, ale te przynajmniej 20 okrążeń różnicy w ogumieniu...). Kolega umiał palnąć gafę, bo już się widział na najwyższym stopniu podium.
hideto pisze:Otóż świat zna dwa rodzaje liderów. Takich którzy sprawiają że jego 'podwładni' chcą iść za nim i tacy którzy trzymają ci przy głowie pistolet i mówią 'idziesz albo strzelam'.

Pod tym względem Alonso należy do tych drugich i ludzi ciągnie za sobą za szmaty, natomiast co do Prosta Senny czy Schumachera to różnie to bywało, Schumacher przez większość swojej kariery zdecydowanie ludzi za sobą nie ciągnął, sami za nim chcieli iść. Natomiast Senna czy Prost nie zawsze mieli okazję gnoić wszystkich wokół, przypomnę sytuację jak Dennis powiedział, że opinia Senny się nie liczy, albo Prosta wywalonego z Ferrari za nadmierne marudzenie.
Ojjj, Senna też potrafił nieżle szantażować, co pokazywał już w Lotusie (chcociaż jeszcze nie oglądałem wtedy F1). Prost też. W Williamsie chociażby gnoił Mansella i wymuszał na Patricku różne nieprzychylne decyzje. Jak wiadomo, Patricka raczej ciężko do czegoś zmusić, więc Prost dawał radę.
hideto pisze:Anyway, Vettel nie, Webber nie, Alonso nie, Button bez szans, Hamilton TAK.
Anyway, 100% zgody. Dobra, spieszę się na pociąg.
Szybkiego powrotu do ścigania Robert

Awatar użytkownika
the_foe
Posty: 821
Rejestracja: wt 26 maja, 2009 16:55

Post autor: the_foe » czw 07 paź, 2010 16:41

dlugi1707 pisze:Dla mnie na tytuł zasługuje kierowca, który popełnia najmniej błędów, a jego poszczególne słabsze wyniki wynikają z awarii bolidu, złej taktyki zespołu, czy zdarzeń na torze, na które nie ma wpływu.
Niestety nikt z czołówki nie ustrzegł się w zasadzie prostych błędów.
Z ciekawości zrobiłem zestawienie punktowe przy starym systemie punktowym, który premiował kierowców systematycznych. Różnice choć niewielkie, to jednak są:
1. Alonso 77
2. Hamilton 75
3. Weber 74
4. Vettel 74
5. Button 72
Gdyby nie t.o Ferrarri Alonso byłby na równi punktowo z Hamiltonem i prowadziłby tylko dzięki większej ilości zwycięstw.
Uwzględniając tą punktację oraz błędy (ilość i "jakość") kierowców, to dla mnie najbardziej na tytuł zasługuje Hamilton, jednak kibicuję z różnych względów Kangurowi, a z kolei jakoś ptaszki mi ćwierkają, ze tytuł zdobędzie Alonso.
zle policzyles Webbera, mialby 80 pkt.

ranking wg jeszcze starszej punktacji (10-6-4):
1. Webber 64
2. Alonso 63
3. Hamilton 59
4. Vettel 54
5. Button 52
6. Massa 30
7. Rosberg 24
8. Kubica 22

jans21
Posty: 141
Rejestracja: śr 06 paź, 2010 01:50

Post autor: jans21 » czw 07 paź, 2010 17:57

Kofi pisze:Może skończmy już z Hamiltonem i pobłażliwością sędziów. To jest nudne.
OK.Przekonałeś mnie suma sumarum Hamilton już dojrzał do mistrza bez sedziowskiego wspomagania - chociaż wolałbym Buttona.

[ Dodano: Czw 07 Paź, 10 18:00 ]
mmax88 pisze:jans21 napisał/a:
nie wierzę w to, że nie wiedział o wałku Briattore, a ucierpiał przez niego Kubica.

czyli gdyby robert nie stracił na tym manewrze, to wszystko byłoby ok...?
W żadnym razie nie byłoby OK. Akurat stracił Kubica i po prostu bardziej mnie to wkurzyło nizby stracił inny kierowca. Po prostu Briattore zrobił świństwo, a Alonso na tym skorzystał i to mu póki co się pamięta.

[ Dodano: Czw 07 Paź, 10 18:03 ]
hideto pisze:cezan napisał/a:
- może zwolni miejsce w RBR (tak przebąkiwał że zakończy kariere) co otworzy rynek transferowy...(KUB ?)
bardzo naiwne.
Ale zawsze miło pomarzyć - Kubica w RedBull - Vettel z Hornerem mogliby mu buty czyścić.

Awatar użytkownika
Kulfon
Posty: 458
Rejestracja: sob 08 maja, 2010 20:57

Post autor: Kulfon » czw 07 paź, 2010 18:33

Jestem za Webberem bo:
1. Jego wygrana w MŚ zamknęłaby usta wszelkim krytykom, że wysoki i ciężki kierowca (a taki jest przecież nasz Robert) nie może zdobyć tytułu/jest mu trudniej/(cokolwiek).
2. Chłopak walczy nie tylko z normalnymi przeciwnikami (mam na myśli innych zawodników), ale także z całym swoim sztabem, który go zatrudnia. Nie ma najmniejszego prawa liczyć na jakąkolwiek pomoc ze strony swojego zespołu. Wszystko co osiągnął w tym sezonie (zdobycz punktowa) to często (dosłownie i w przenośni) wydarł sobie sam. Jako przeciwwagę podaję tutaj Alonso, który jednym tchem jest wymieniany jako inny główny kandydat - posiada pełne posłuszeństwo i oddanie tak całego zespołu jak i swojego teammate. Massa nawet nie ma prawa pisknąć, że a nóż zachciałoby mu się zdobyć coś więcej punktów kosztem Alo.
3. Ma 34 lata i to możliwe, że to może być jego ostatnia szansa w życiu na osiągnięcie czegokolwiek w tym sporcie. Kibicuję mu, bo wierzę w pewną sprawiedliwość dziejową. Chłop wiele lat spędził w tym sporcie NICZEGO nie osiągając. Wielu ludzi mogłoby się załamać i dać se spokój po prostu (wykluczam oczywiście motywację dla samych zarobków). Mark pozostał w sporcie, walczył i w 100% należy mu się być tam gdzie jest teraz obecnie.

Pozostałe, mniej merytoryczne (ale dla mnie również ważne) argumenty:
4. Jest sympatyczny, inteligentny, lubię słuchać jego wypowiedzi
5. Jest Australijczykiem - fajny kraj, myślę, że to fajna sprawa aby kibice z tej części świata również mieli się czym cieszyć. Wielka Brytania miała radość dwa ostatnie lata z rzędu i rokrocznie kilku kierowców w stawce, z których min jeden zawsze w czołówce. Hiszpania miała/i ma/będzie miała Alonso. Niemcy w zupełności tyle się nacieszyli Schumacherem, że wystarczyłoby spokojnie do obdzielenie kilku innych krajów (cały ten punkt można to traktować jako delikatną aluzję w stronę Polski).

Awatar użytkownika
Ponti
Posty: 137
Rejestracja: ndz 04 kwie, 2010 12:30

Post autor: Ponti » czw 07 paź, 2010 18:36

Przede wszystkim dyskusja jest bardzo ciekawa ze względu ze mamy własnie bardzo ciekawy sezon F1,jeden z najciekawszych jesli chodzi o układ tabeli szanse,mozliwości teamow oraz kierowców na tym etapie sezonu

Chciałbym bardzo któregos z dwojki Hamilton Alonso,byli już mistrzami i sa świetnymi kierowcami.

Jednak jak mialbym postawic pieniądze u buka to stawiam na Webbera.Do niego nic nie mam fajnie jakby jeżdził w Force India :) ale uważam .że Webber nie zasługuje umiejętnościami by być mistrzem świata.
Naród wspaniały tylko ludzie k...y - Marszałek Piłsudski

Awatar użytkownika
hideto
Posty: 10740
Rejestracja: czw 15 cze, 2006 17:57
Kontakt:

Post autor: hideto » czw 07 paź, 2010 18:38

AD1. odsyłam do zmian regulaminowych na ten sezon.

AD2. bzdura, Vettel jest głaskany po głowie, ale Webber ma praktycznie pełne wsparcie zespołu. Może go nie przytulają ale techonlogicznie i strategicznie nie jest w żaden sposób krzywdzony.

AD3. bardzo merytoryczny argument.

Ja mam wrażenie, że Webberowi kibicuje się na zasadzie 'bo on jeden najsłabszy malutki biedaczek, przeciwko wielkim koncernom walczy'. Moim zdaniem słaby argument do zostania mistrzem świata, zwłaszcza jak jeździ się bolidem przez cały sezon poza 2 GP mającym ogromną przewagę technologiczną i nie potrafi się tego wykorzystać. Ok Vettel jeszcze słąbiej to wykorzystuje. Ale jakbyśmy na miejscu Webbera posadzili Hamiltona albo Kubicę to po GP Belgii moglibyśmy przerzucić się na oglądanie pokera na sportklubie bo tytuł byłby już zgarnięty.

[ Dodano: Czw 07 Paź, 10 18:48 ]
dlugi1707 pisze:hideto mów za siebie, masz jakiś uraz do Webera
nie nie nie, to zupełnie inaczej. Ja nic do niego nie mam, jedyny kierowca jakiego nie lubię to... Fernando Alonso.

Po prostu mamy 5 kandydatów do tytułu i Webber wśród nich jest umiejętnościowo najgorszy, za nim Vettel, Alonso, Button i na czele Hamilton. Gdyby nie fakt, że RF1 to jednak gównany bolid w porównaniu z czołówką to dodałbym ramię w ramię jeszcze Kubicę.

do Buttona nigdy nie byłem sceptyczny, zawsze mówiłem że to dobry kierowca, nie podobał mi się zeszły sezon w jego wykonaniu bo w 2 części był nikim, ledwo psychicznie dowiózł ten tytuł i potwierdzają to różni ludzie w F1Racing. Przy boku Hamiltona jednak pokazuje się ze świetnej strony, na prawdę mój podziw budzą jego chirurgiczne manewry na innych kierowcach. Ok jeździ jak ślamazara czasami ale ma to coś jak trzeba - coś jak kubica w singapurze, ogólnie nudny wyścig jak zazwyczaj ale jak ma sposobność to przeciwników upokarza.

Trochę mnie boli, że Webber jest lubiany głównie dlatego, żę... większość kibiców nienawidzi Vettela. Możecie ofc zaprzeczać, to takie moje wrażenie i każdy sam sobie w głowie odpowie czy rację mam czy nie. Taki wniosek wyciągam czytając posty na temat Webbera to tu to tam i prawie zawsze koronnym argumentem jest to, że Vettel jest faworyzowany a kangur jest gnojony, co prawdą nie jest.
"Człowiek, który zgadza się ze wszystkimi, nie zasługuje na to, by ktokolwiek się z nim zgadzał." - Winston Churchill

Awatar użytkownika
the_foe
Posty: 821
Rejestracja: wt 26 maja, 2009 16:55

Post autor: the_foe » czw 07 paź, 2010 19:14

W tym roku, raczej, WDC nie zasluzy na tytul. Bedzie najlepszy (czy jak inni wola mial najlepszy bolid) ale kazdy z kandydatow ma cos za uszami:

Hamilton - gdyby cofnac sie o 4 wyscigi to bezsprzecznie byl najlepszym kierowca w stawce, niemal bezblednym. Mial co prawda lekki kryzys z oponami, ale uporal sie z nim i wyglada na to ze zrobil to bez szkody dla teammate'a. Jednak ostatnie 4 wyscigi, kiedy 3 nie ukonczyl, rujnuja wizerunek mlodego brytyjczyka. Najgorsze jest to ze "wypadki" to nie byl wynik jakiejs zabojczej akcji w jego stylu, a raczej wygladalo to tak jakby gosciu po prostu mial problemy ze wzrokiem.

Button - to jest typ kierowcy ktory po prostu nie zasluguje nawet na pojedyncze zwyciestwa. Nie jestem kibicem, ktory uwaza ze w f1, czy w ogole w sporcie, duza doza solidnosci i pracowitosci ma gwarantowac sukces. Button po prostu przychodzi do pracy, wykonuje ja perfekcyjne, ale to wszytko.

Webber - najbardziej chimeryczny kierowca w stawce. Potrafi miec genialne wyscigi, takie w ktorych po prostu dojezdza i takie ktore psuje niczym rookie. Pamietami jego kompromitujacy poczatek sezonu. Nie dawal rady w najlepszym bolidzie w stawce, wtedy kiedy RBR po prostu miazdzyl a on zdobywal male punkty!

Vettel - odwrotnosc Buttona, talent, niwatpliwie, ambicja wybujala - w sam raz na f1. Ale za grosz solidnosci. Mam wrazenie ze gosciu ma podstawowe problemy z ocena rzeczywistosci. Trudno mi sobie wyobrazic zeby osiagnal co kolwiek z pozycji underdoga. On musi miec wolne przed soba by pokazac swoj kunszt. Mistrz czasowek (choc naciskany popelnia i tu bledy)

Alonso - Obecnie chyba najmniej by plamil puchar WDC. Popelnial mase bledow. Czesc mozna zrzucic na okres dostosowawczy i problemy technicznie, ale wiekszosc podwojnemy MS nie uchodza... Trzeba docenic fakt, ze w nienajlepszym bolidzie w stawce, ostatnio przetrzepal tylki red bullom az milo bylo patrzec. Jesli wygra WDC, to tzreba bedzie docenic ze musial dac z siebie wiecej niz musieli to zrobic konkurenci by go pokonac.

Awatar użytkownika
Angulo
Posty: 173
Rejestracja: pt 29 sie, 2008 17:32
Lokalizacja: Gołkowice (Śląskie)

Post autor: Angulo » czw 07 paź, 2010 19:30

Na tytuł IMO zasługuje TYLKO Hamilton, przez cały sezon popełnił tylko jeden znaczący błąd i niemal zawsze jeździ szybciej niż team-mate. Niestety ma już małe szanse na tytuł, ale to głównie przez awarie i inne przygody z kangurami.
Alonso - Obecnie chyba najmniej by plamil puchar WDC.
Daj spokój - najmniej? Chyba najbardziej. Sezon póki co ma taki... mieszany. Raz potrafi wygrać wyścig nie mając najszybszego bolidu (Singapur), a innym razem popełnia idiotyczne błędy. I proszę, nie mówcie mi o wielkim niefarcie Alonso, bo jest to IMO bzdurą.

W sprawie Webbera to zgadzam się z hide. Webber to jest po prostu średni kierowca. Już 2 razy skasował jednego z rywali, a nadal jest wszędzie wychwalany pod niebiosa. Zakładam się, że gdyby na jego miejscu był Hamilton to teraz byłby polewany kwasem, wyśmiewany, i znienawidzony. Już dla mnie nawet lepiej, żeby Vettel zdobył tytuł niż Kangur.

Awatar użytkownika
McLfan
Posty: 2484
Rejestracja: wt 11 lip, 2006 15:02
Lokalizacja: Opole

Post autor: McLfan » czw 07 paź, 2010 20:35

the_foe pisze:Jednak ostatnie 4 wyscigi, kiedy 3 nie ukonczyl, rujnuja wizerunek mlodego brytyjczyka.
Ja się tylko do tego odniosę.
- Hungaro. Awaria samochodu.
-Belgia, dominująca wygrana, której nie plami nawet za szybkie wejście w zakręt w mocno zmiennych warunkach.
- Włochy, szybko skończony wyścig, w którym więcej było pecha, niż błędu w bardzo sprytnym, choć trochę źle wykonanym manewrze (gdyby nie uderzenie, być może udałoby się wyjść korzystniejszą linią z Szykany, niż Massa, a potem, kto wie, jak się by utrzymał za nim blisko przez Lesmos...). Trzeba pamiętać, że dopiero drugie uderzenie, spowodowane kontrą złamało drążek kierowniczy. Tak, czy inaczej, do błędów pokroju Webbera, Vettela, Alonso wieeeele brakuje...
- Singapur, zrujnowany wyścig przez RA, które bym bardziej określił głupim błędem Marka.

Więc ja nie widzę tutaj rujnowania swego wizerunku. Bardziej pech dopadający każdego, prędzej lub później.

Awatar użytkownika
mago-san
Posty: 575
Rejestracja: wt 06 kwie, 2010 13:00
Lokalizacja: Opole

Post autor: mago-san » czw 07 paź, 2010 20:41

hmm... co do Ferdka to kierowca typu, jak ja to mówię "starej formuły", czyli "po trupach do celu". Miał w tym sezonie parę przebojów, ale niestety nie był to jego dobry sezon, więc na WDC nie zasługuje. Jest na tyle dobrym kierowcom, że stać go na więcej. Ale z drugiej strony go lubię.... no ale... :lol: I jeszcze te silniki XD to se ne da!!!
Vettel... utalentowane dziecko, któremu robią wodę z mózgu. W tym roku za swoje "mega" manewry nie zasługuje na mistrza! Zresztą jak tak dalej pójdzie... Narwanym dzieciakom mówię NIE!!!! :twisted:
Webber... drugi mistrz taranu... ale jeśli ma zdobyć WDC to kiedy? jednak.... czy na niego w ogole, kiedykolwiek zasługiwał?
Hamilton... walka o mistrzostwo rozegra się pomiędzy nim a Webberem... i to z pewnością on bardziej zasługuje na nie. I jak bardzo nie przepadałam za nim, tak teraz stwierdzam również, że się zmienił i dojrzał.
A więc... nie umiem powiedzieć kogo bym chciała widzieć na najwyższym stopniu podium na koniec... serce mówi mi Alonso, rozum Hamilton, ale i tu i tu po trochę wpada Webber... no więc oto moje zdanie :mrgreen:
"Lepiej po cichu robić swoje, a potem zaskoczyć wynikiem." - RK
SZYBKIEGO POWROTU ZA STERY BOLIDU ROBERT!!!!

Awatar użytkownika
the_foe
Posty: 821
Rejestracja: wt 26 maja, 2009 16:55

Post autor: the_foe » czw 07 paź, 2010 21:34

Jesli jest prawda co mowi Button, ze wymuszone przez mcl dodatkowe kontrole przedniego skrzydla u red bulli zlikwidowaly na dobre te masakryczna przewage Austryjakow w Q to jeszcze wszytko jest mozliwe, Ja marze o 1. Hamilton 2. Button 3. Alonso. Chcialbym zobaczyc te kwasne mine w tym teamie ktory juz mniej wiecej teraz powinien swietowac WCC a nie bic sie do ostatniego wyscigu.

Awatar użytkownika
Kulfon
Posty: 458
Rejestracja: sob 08 maja, 2010 20:57

Post autor: Kulfon » czw 07 paź, 2010 21:54

Dostrzegam pewną analogię pomiędzy Alonso a Raikkonenem w 2007. I jeden i drugi wygrali pierwszy wyścig dla Scuderii w swoim debiutanckim sezonie, mieli bardzo średni (w porównaniu do ówszesnej czołówki) pierszą połowę sezonu, by w końcówce być ewidentnie najlepszym i wykorzystywać błędy innych. Czy sprawdzi się do końca identycznie w wykonaniu Alonso, zobaczymy.

Teraz odniosę się do dyskusji bezpośrednio ze mną prowadzonej
AD2. bzdura, Vettel jest głaskany po głowie, ale Webber ma praktycznie pełne wsparcie zespołu. Może go nie przytulają ale techonlogicznie i strategicznie nie jest w żaden sposób krzywdzony.
Moim zdaniem Vettel wewnętrznie jest faworyzowany (wbrew wszelkiej logice), oczywiście na zewnątrz nigdy to oficjalnie nie przeniknie, zwłaszcza w obliczu obecnej sytuacji punktowej. Były wyścigi typu Turcja, Kanada, Wielka Brytania, które pokazały jaki jest stosunek odpowiednich osób w tej sprawie. Z kolei nie przypominam sobie żadnego wyścigu, w którym by miała miejsce sytuacja odwrotna.

Chociaż zgadzam się, że czysto umiejętnościowo Webber nie jest najlepszym kierowcą. Jednak kibicuję mu z całego serca (w tym sezonie) i to się nie zmieni.

konradek
Posty: 206
Rejestracja: śr 23 sty, 2008 00:49
Lokalizacja: Trójmiasto/Londyn
Kontakt:

Post autor: konradek » czw 07 paź, 2010 21:56

Najbardziej na tytuł zasługuje MSC, bo jest jeszcze starszy niż WEB, robi w tym sezonie więcej błędów niż WEB, też potrafi usunąć przeciwnika z toru, wszyscy mówią "wracaj na emeryturę" - a on się uśmiecha i robi swoje (pracuje nad nowym bolidem) no i najważniejsze.. też może utrzeć nosa młodemu Niemcowi...
:lol:

Webber w tym sezonie naprawdę wspina się na wyżyny swoich umiejętności, walecznością i agresją na torze dorównuje Hamiltonowi, i mimo, że RBR go przecież nie sabotuje - to jednak nie ma on lekko w zespole budowanym wokół Vettela, który jest jawnie namaszczony przez szefostwo RedBulla jako preferowany WDC...
...i chociażby z tych powodów nie można mówić, że Webber na tytuł nie zasługuje.
Zasługuje dokładnie tak samo jak każdy inny z 5 pretendentów.

Właśnie dlatego, że F1 to nie jest konkurs "Mam talent" - tylko motosport, w którym możesz być najlepszy - i gówno wygrasz bez najlepszego bolidu. A możesz być kiepski - i w najlepszym bolidzie zawsze koło podium się zakręcisz.

I ja kibicuję Webberowi w tym sezonie. Jakby WDC zdobył Jenson - też będę się cieszył.

Jakby na koniec sezonu było w klasyfikacji:
1-2 Webber/Button
3-4 Hamilton/Alonso
5 Vettel
..to będę miał powód do radości.

A z całej piątki najmniej cenię Vettela, bo to arogancki chłoptaś (jego gesty na torze), który moim zdaniem NIE UMIE WALCZYĆ NA TORZE.

Potrafi wygrać wyścig jedynie startując z Pole Position, bo jest cholernie szybki - ale kompletnie nie radzi sobie na torze z rywalami (ani nawet z własnym bolidem czasami)

PS. HAM po obejrzeniu GP Singapuru na video, sam stwierdził, że to bardziej jego zasługa, że doszło do kolizji, niż Webbera - to tak na marginesie bo Hideto próbuje przedstawiać Webbera jako taran na torze - a taką sytuację to Web miał tylko raz w tym sezonie jak wjechał w Hamiltona w Australii bodaj że. Jeden błąd to nie reguła - a błędy wszystkim się zdarzają.

Awatar użytkownika
arek25
Posty: 887
Rejestracja: sob 21 cze, 2008 09:36
Kontakt:

Post autor: arek25 » czw 07 paź, 2010 22:42

A ja jestem za Hamiltonem. Ten facet imponuje szybkością, walecznością i jeszcze paroma cennymi cechami. Myślę, że jemu najbardziej się tytuł należy. Z czołówki popełnia chyba najmniej błędów, jest dość regularny i jest wysoko chodź najszybszym bolidem wcale nie dysponuje. Po za tym widać jak do wielu rzeczy dojrzał i zdecydowanie wzmocnił się mentalnie. Będę mu kibicować.

PS. hideto, w którym momencie Kubica tak cię do siebie przekonał :)? Czym zasłużył sobie, że chwalisz go w prawie każdym poście ;)? Dość sceptycznie nastawiony byłeś wcześniej do umiejętności Kubicy.
Rzucony w wir zajęć, pochłonięty ambitnym planem tworzenia...

ODPOWIEDZ

Wróć do „Formuła 1 - aktualne wydarzenia i komentarze”