Najnowsze filmy (Recenzje oraz zapowiedzi)

Hyde Park to forum, na którym możecie poruszać każdy temat, nawet ten niezwiązany z F1 ;-)

Moderator: Moderatorzy

Awatar użytkownika
Korbaczek
Posty: 892
Rejestracja: sob 29 wrz, 2007 16:47
Lokalizacja: Przeźmierowo
Kontakt:

Post autor: Korbaczek » pt 17 kwie, 2009 22:32

DragonBall - Ewolucja

Jeden z filmów na które czekałem tego roku. Szczerze mówiąc spodziewałem się mega kichy, fatalnego scenariusza, nieśmiesznych, głupkowatych scen i kompletny brak jakiejkolwiek logiki w filmie. Co zresztą jest normą przy ekranizacjach czegoś, co jak w tym przypadku, ma w pierwowzorze ponad 500 odcinków.

Dragon Ball to była, i chyba nadal jest, moja ulubiona, nazwijmy to, bajka. Idealnie jej emisja na RTL7 wstrzeliła się w mój wiek w jaki wtedy byłem i od pierwszysch odcinków wciągnąłem się niemiłosiernie.

Co do filmu. Fabuła starała się przejęść przez całą pierwszą serię Dragon Balla. Zważywszy na to, że film trwa tylko 90 minut, to upchanie wszystkich wątków wyszło całkiem nieźle. Jest Goku poznający Chi-Chi, jest dziadek, pierwsze spotkanie z Roshi'm, szukanie kul i walka z Piccolo.

Co prawda wiele z wydarzeń zostało inaczej przedstawionych niż w mandze. Czasem to denerwowało, ale nieraz wyszło lepiej według mnie.

Oczywiście są przekłamania jeśli chodzi o pochodzenie bohaterów, ale tak według mnie trzeba było postąpić, żeby fabuła była spójna.

Odchodząc od relacji film - manga, wyszło całkiem nieźle. Co prawda film jest nierówny. Początek był bardzo dobry. Sam byłem w szoku, że tak dobrze im to wyszło. Było dużo humoru, a aktor grający Goku spisuje się nieźle (pomimo tego, że jest chuderlawy i jakoś do obrazu Goku animowanego średnio pasuje).
Kilka razy szczerze się uśmiałem. Niestety wraz z rozwijaniem się fabuły jest coraz gorzej. Troche za dużo chciano wcisnąć w film. Goku staje się silny za szybko. A kumulacyjna scena walki Goku - Piccolo wyszła bardzo źle.
Właściwie w ogóle jej nie było. I tak oto szwarccharakter, który sieje spustoszenie przez cały film został pokonany w jakieś 15s. Troche kicha.

Ogólnie podsumowując, jako adaptacja mangi: 5/10
Jako film: 6/10 głównie za nierówność. Jednak na plus trzeba uznać to, że kilka postaci udało im się stworzyć całkiem fajnych (mimo wszystko Goku, Gohan, oraz ten o którego bałem się najbardziej, czyli Roshi).
Minus, że kilka spieprzyli kompletnie, czyli Yamcha i moja absolutnie ulubiona postać całej serii, czyli Piccolo.

Ale dla 1.5h relaksu i chwil pośmiania się można obejrzeć jak najbardziej.
Ostatnio zmieniony sob 18 kwie, 2009 13:50 przez Korbaczek, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
hideto
Posty: 10740
Rejestracja: czw 15 cze, 2006 17:57
Kontakt:

Post autor: hideto » pt 17 kwie, 2009 22:35

Korbaczek, a mi ten film odebrał kawałek okresu dojrzewania.

Tzn dawno to było ale nie pamiętam Songo otwierającego szafki w szkole, albo chodzącego na imprezy...

No ale czego się mieliśmy spodziewać, manga po fabularnemu. Musiało wyjśc marnie.

liczyłem że chociaż będzie turniej sztuk walki...
"Człowiek, który zgadza się ze wszystkimi, nie zasługuje na to, by ktokolwiek się z nim zgadzał." - Winston Churchill

Awatar użytkownika
Korbaczek
Posty: 892
Rejestracja: sob 29 wrz, 2007 16:47
Lokalizacja: Przeźmierowo
Kontakt:

Post autor: Korbaczek » pt 17 kwie, 2009 22:41

Według mnie nie było aż tak źle. Chociaż znacznie lepiej by film był oceniony gdyby nie było w nazwie Dragonball, a postacie miały inne imiona. Bo film nie jest zły.
Jednak jako adaptacja mangi kuleje i to znacznie. Ale szczerze, czy czegoś innego można się było spodziewać? Tragicznie nie jest ;) A efekty wizualne podobały mi się bardzo. A Ka-me-ha-me-haaaaaaaaaaa wydobywające się z wielkich kinowych głośników było przeżyciem niesamowitym. Szkoda tylko, że nie tym piszczącym głosem Goku z oryginału ;)

Awatar użytkownika
hideto
Posty: 10740
Rejestracja: czw 15 cze, 2006 17:57
Kontakt:

Post autor: hideto » pt 17 kwie, 2009 22:42

e tam, ja wolę odwiedzić YT i obejrzeć anime jeszcze raz.
"Człowiek, który zgadza się ze wszystkimi, nie zasługuje na to, by ktokolwiek się z nim zgadzał." - Winston Churchill

Awatar użytkownika
Korbaczek
Posty: 892
Rejestracja: sob 29 wrz, 2007 16:47
Lokalizacja: Przeźmierowo
Kontakt:

Post autor: Korbaczek » pt 17 kwie, 2009 22:45

hideto pisze:e tam, ja wolę odwiedzić YT i obejrzeć anime jeszcze raz.
Z tym się w pełni zgadzam.

puk
Posty: 481
Rejestracja: ndz 16 mar, 2008 08:19

Post autor: puk » pt 17 kwie, 2009 23:41

moze was to zainteresuje: wlasnie trwa emisja "nowej" wersji DBZ - DBKai remasterowana i podobno bardziej zblizona fabularnie do mangi. zdaje sie, ze niedlugo pojawi sie 3 ep [ze stu]

jesli chcecie poszukajcie informacji - ja sie tak tym nie interesuje bo nie jestem wielkim fanem serii

lukaszlew77
Posty: 691
Rejestracja: czw 02 sie, 2007 14:44
Lokalizacja: Poznań

Post autor: lukaszlew77 » pt 29 maja, 2009 08:24

Antychryst

Jestem mocno rozczarowany. Widziałem, że nie idę na film typu Piła, ale to co zobaczyłem nie było horrorem. Przez większą część jest to dramat psychologiczny, z dużą dawką hmm.. mocnego erotyzmu. W dodatku ta kombinacja w tym przypadku jest mało interesująca, a mnie osobiście film się dłużył. Ogólnie żałuję 15 zł wydanych na ten film.

4/10

The Uninvited | Nieproszeni Goście

Teoretycznie też horror, ale to raczej dobry thriller. Mnie ten film się podobał, kończy się niespodziwanie, ogólnie pozytywnie.

7/10

Ciekawy przypadek Benjamina Buttona

Abstrakcyjna historia, która jest jednocześnie ciekawa i opowiedziana w genialny sposób. Film wg mnie zdecydowanie lepszy od Slumdoga i szkoda, że przegrał Oscarowy bój.

8,5/10

Awatar użytkownika
del
Posty: 2343
Rejestracja: sob 13 maja, 2006 00:02
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: del » sob 06 cze, 2009 02:06

Piątek 13-go (Friday the 13th)

Pewnego pięknego wieczora w miłym towarzystwie udałem się na film o jakże nic nie mówiącym mi tytule, piątek 13-go. Kiedy już dowiedziałem się wstępnie o czym będzie film, pomyślałem sobie: 'dobra, zobaczymy jak wygląda horror w kinie'. I można go podsumować tak: jeżeli przyjmiemy go jako poważny film itp, nie będzie się podobał. Jeżeli natomiast spojrzymy na niego jako połączenie filmu i bajki, będzie całkiem sympatyczny. Jak to w horrorze trochę się zabijali, ale żeby jakaś wielka brutalność tam była, czy sceny powodujące mega strach, to bym nie powiedział. Ogólnie jednak film uznaję za sympatyczny, a oglądany w sympatycznym towarzystwie robi się bardzo sympatyczny :P Jako że nie jestem specjalistą tym gatunku o ocenę się nie pokuszę ;)
Zwyciężają tylko tacy, którzy nie tracą wiary.

Awatar użytkownika
Leeloo
Posty: 1210
Rejestracja: pt 17 sie, 2007 19:51

Post autor: Leeloo » sob 06 cze, 2009 03:02

a w jakim towarzystwie ??? :D
"Kto walczy do końca, czasem przegrywa, kto się poddaje, przegrywa zawsze".

Awatar użytkownika
Korbaczek
Posty: 892
Rejestracja: sob 29 wrz, 2007 16:47
Lokalizacja: Przeźmierowo
Kontakt:

Post autor: Korbaczek » wt 09 cze, 2009 19:41

del, jak można nie znać klasyki gatunku czyli piątków 13? Toż to kult. Seria liczy bodajże 9 filmów, ten obecny lecący w kinach to re-make pierwszego, z roku 79 bodajże.
Po prostu klasyk! Fatalnie nakręcony, fatalnie zagrany, nie straszny i śmieszny, ale ma to coś. Piszę o klasycznej serii, nie o tym filmi obecnym.

--------------------

Terminator - ocalenie

Właściwie nie wiem od czego zacząć. Dla mnie miałbyć to bezapelacyjnie film roku. A jaki się okazał? Conajwyżej średni niestety... Ale od początku.

Jeśli ktoś śledził historię powstawania tego filmu, oglądał traillery, zdjęcia, to będzie bardzo zawiedziony, bo wszystko zostało już na nich pokazane. Jeżeli ktoś w ogóle tego nie śledził - może będzie zaskoczony niektórymi faktami, może będzie bardzo zadowolony.

Film jest efekciarski i tyle. Nie ma fabuły, nie ma klimatu, całość ogranicza się do kolejnych wybuchów przeplatanych nic nie wnoszącymi dialogami.

Jasne, jest kilkadziesiąt nawiązań do części poprzednich (szczególnie T1 i T2), ale to za mało. Jest Arnie, jest apokalipsa, jest Connor, są pierwsze modele terminatorów, ale czegoś brakuje. Tego klimatu jak dla mnie.
Connor został zepchnięty do roli postaci drugoplanowej (kto to wymyślił?). Świetny według mnie Bale jest pokazywany bardzo mało.

Jak dla mnie wielkie rozczarowanie, bo od czasu kiedy obejrzałem T1 (czyli około 95 roku) czekałem na film rozgrywający się w pokazanej przyszłości.
Kiedy wreszcie ten film powstał - niepodoba mi się. Terminatory są idiotyczne, jak dla mnie ktoś za dużo transformesów się naoglądał. A już Connor walczący wręcz z terminatorem? Ho ho... chłopaki poszalały. A terminator zachodzący od tyłu Connora (którego zabicie jest priorytetem nad priorytetami) i zamiast mu czaszkę zmiarzdzyć ręką, to rzuca nim o ścianę? Oh bloody hell...
Kiedy czekałem na zaskakującą końcówkę (która miała być wgniatająca w fotel i powodująca wypadnięcie szczęki z zawiasów), a zobaczyłem coś czego się od początku spodziewałem, to chciało mi się płakać...

Zdaję sobie sprawę, że poprzednie części także nie mogły się pochwalić fabułą na poziomie np. Memento, ale jednak miały klimat i coś co kazało oglądać dalej. A na T4 w pewnej chwili chciałem wyjść z kina. Smutne.

Jak dla mnie cytaty "come with me if you want to live" i "i'll be back" to za mało, żeby film był dołączony do kanonu terminatorów.

3/10, bo jestem baaaardzo zawiedziony. Jednak obiektywnie rzecz oceniając - wybuchowe kino jest. Efekty specjalne zrobione cudownie. Ja jednak wolałem niedorobione animacje z T1...

Awatar użytkownika
Ismola
Posty: 2705
Rejestracja: sob 30 wrz, 2006 15:01
Lokalizacja: Szczecin

Post autor: Ismola » wt 09 cze, 2009 23:41

Korbaczek, moja opinia jest trochę inna ;)

Ale powiem w skrócie, odkąd Cameron przestał reżyserować Terminatory. Film zszedł na psy... I ocena 3/10 jest najwyższą jaką można dać...

Awatar użytkownika
Korbaczek
Posty: 892
Rejestracja: sob 29 wrz, 2007 16:47
Lokalizacja: Przeźmierowo
Kontakt:

Post autor: Korbaczek » wt 09 cze, 2009 23:53

Może z tymi psami nie przesadzajmy, ale potencjał jaki drzemał w tym filmie był ogromny, a zrobili ot ładny filmik z ładnymi efektami specjalnymi.

Awatar użytkownika
Arny van Ness
Posty: 70
Rejestracja: śr 21 maja, 2008 15:27
Lokalizacja: Świebodzice

Post autor: Arny van Ness » ndz 21 cze, 2009 20:10

Anioły i Demony wedlug mnie film zasluguje na ocene 10/10, przez caly czas trwania filmu cos sie dzialo film zagadkowy po czesci podobny do kodu da vinci ale mysle ze o wiele lepszy, jeszcze raz jak najbardziej polecam!! a swoja droga zna ktos jakies filmy tego typu?? poniewaz nabralem ochoty na takie produkcje :D

Awatar użytkownika
Viper
Posty: 874
Rejestracja: sob 31 maja, 2008 20:49
Lokalizacja: Szczecin

Post autor: Viper » pt 03 lip, 2009 17:57

Epoka lodowcowa 3D, fajny film/bajka. Obawialem sie ze trzecia czesc bedzie slaba w porownaniu do poprzednich ale na szczescie sie mylilem :grin: Ciekawa fabula, swietne wykonanie w trojwymiarze (zwlaszcza niektore sceny). W 1 czesci wiewiorka pojawila sie na poczatku, w 2 przewijala sie przez caly film a w 3 jest jej poswiecony jeden z wątków :grin: Wg mnie film 10/10. Niezle sie na nim usmialem.

lukaszlew77
Posty: 691
Rejestracja: czw 02 sie, 2007 14:44
Lokalizacja: Poznań

Post autor: lukaszlew77 » sob 04 lip, 2009 13:35

Anioły i Demony - wg mnie film raczej kiepski. Trochę nieścisłości w związku z książką, Kod Da Vinci też za dobry nie był. Może po prostu za bardzo patrzyłem na ten film przez pryzmat ksiązki.

6/10

Mała Moskwa - dobry film, mimo że melodramat, to naprawdę mi się podobał. Ciekawa historia przedstawiona w ciekawy sposób. Jedynie mnie irytował Polak grający główną rolę.

8/10

szpalerslimakow
Posty: 279
Rejestracja: pt 01 maja, 2009 16:38

Post autor: szpalerslimakow » ndz 05 lip, 2009 19:40

A ja jako miłośnik kobiecych cycków i amerykańskiej motoryzacji polazłem niedawno na Transformersów 2.

Idąc do kina wiedziałem, że nie ma co oczekiwać oryginalnej fabuły ani jakiegolwiek głębszego przesłania. Ot, taki film akcji i to w dodatku ten z tej dolnej (durnej) półki. Miało być za to dynamicznie, ładnie i krótko. Ale nie było... Po kolei:

Fabuła - nie spodziewałem się, że będzie dobra. Nie przewidziałem jednak, że może jej nie być wcale. Jestem w stanie - biorąc pod uwagę konewencję filmu - wybaczyć dużo - że niemożliwe nagle jest możliwe, że prawa fizyki to wcale nie są żadne prawa, nawet to, że ludzie nie mają nic ciekwego do powiedzenia. Nie zwracam już na to uwagi, ale szlag mnie trafia jak widzę durnotę, brak logiki i choć odrobiny inteligencji, tylko dlatego, że scenarzyście/reżyserowi było tak łatwiej. To wszystko podlane tradycyjną dla Baya podniosłością i z braku ciekawszych spostrzeżeń pierd**eniem bohaterów, przyprawia mnie o mdłości. Wiem, że tak ma być i z każdym kolejnym filmem tegoż reżysera jestem gotowy na coraz więcej. On jednak nie przestaje mnie zadziwiać i chyba następnym razem poważniej się zastanowię zanim pójdę na jego dzieło. Zatem nawet w porównaniu do pierwszej części fabuła leży - żadnej, choćby banalnej, historii - po prostu się napieprzają.

Efekty specjalne - podobno dla nich się idzie na ten film. OK. Faktycznie wykonane perfekcyjnie, ale co z tego jeśli kamera lata jak szalona. Nie wiem, może za stary jestem, ale były momenty, że nie wiedziałem kto się z kim bije - po prostu kupa żelastwa przelatuje przez ekran i do tego milion ujęć na sekundę. Może gdybym dobrze rozpoznawał te roboty byłoby mi łatwiej, ale nie chce mi się ich poznawać.

Cycki - miały mnie uspokajać w chwilach zdenerwowania głupotą bohaterów. Niestety, głównej gwiazdy - Megan Fox - było zdecydowanie za mało, a jeśli już była to w jakiś dziwnych przykurczonych pozach. Żadnej przyjemności z oglądania.

Podsumowując - nawet biorąc poprawkę na to, że z założenia film ma być głupi i na to, że z założenia Bay doprowadza głupotę w filmach do perfekcji, nic więcej niż 5/10 nie dam. Jak dla mnie film dla pasjonatów, bądź to Transformersów bądź reżysera (bo wiem że są tacy). Aha, dodatkowo jest, jak dla mnie, jakieś 40 minut za długi.

bennington

Post autor: bennington » ndz 05 lip, 2009 19:45

szpalerslimakow, co ty fabuła była :mrgreen: przez cały film się przecież kłócili o to kto pierwszy powie 'kocham cię' ...

najbardziej mnie rozbawiła lekka nieścisłość... w ostatnich scenach 1 części filmu, bączek zaczyna mówić mówi 'chciałbym zostać z chłopakiem', w drugiej części od nowa radyjko i 'i'm so excited and i just can;t hide it'

No i końcówka to już ciężko było faktycznie rozpoznać czy ten któremu przywalił Optimus to Megatron, starscream a może upadły... śmiechowo i tyle.

Powiem więcej, polscy tłumacze znów się popisali, w filmie wyraźnie jest powiedziane że 'the fallen' to ten robot z tą śmiesznie falującą brodą, co za tym idzie tytuł powinien brzmieć "Zemsta upadłego" a nie "zemsta upadłych" ;-)

No ale taki miał być film, 14 latki miały sikać po nogach na samą myśl o nim, a trochę starsi mieli podniecać się białymi spodniami Megane.

aha i te dwa śmieszne roboty małe ROX !

'oh oh oh it's a old school man, old school'

[ Dodano: Nie 05 Lip, 09 19:50 ]
Jako najlepszy dialog filmu typuję:

-Bączku musimy pogadać o moim wyjeździe do koledżu
-"jestem tak podjarany, że nie mogę tego już ukryć"
-nie możesz jechać ze mną
- ;(

Awatar użytkownika
MtK
Posty: 1681
Rejestracja: czw 05 lip, 2007 12:51
Lokalizacja: Katowice
Kontakt:

Post autor: MtK » pn 06 lip, 2009 00:10

szpalerslimakow pisze:Cycki - miały mnie uspokajać w chwilach zdenerwowania głupotą bohaterów. Niestety, głównej gwiazdy - Megan Fox - było zdecydowanie za mało, a jeśli już była to w jakiś dziwnych przykurczonych pozach. Żadnej przyjemności z oglądania.
Trzeba było tak jak ja zabrać ze sobą swoją prywatną Megan Fox ;)
Najbardziej bolała mnie w tym filmie reklama produktów świętej pamięci GM.
Scuderia Ferrari Marlboro fan since 1996 MSC fan since 1994
Tak, chcę Hamiltona w Ferrari.

szpalerslimakow
Posty: 279
Rejestracja: pt 01 maja, 2009 16:38

Post autor: szpalerslimakow » pn 06 lip, 2009 00:30

MtK pisze:Najbardziej bolała mnie w tym filmie reklama produktów świętej pamięci GM.
Dlatego, że była to reklama, czy dlatego, że świętej pamięci, czy może dlatego, że GM?

Co do cycków to jeszcze coś mi się przypomniało. <mały spoiler>Była tam taka blondyna i prezentowała się wcale nie gorzej od naszej lisicy, ale niestety efekt ostateczny zepsuł ten dwumetrowy, metalowy wąż wyrastający jej z krocza (anusa?)</mały spoiler>

Awatar użytkownika
MtK
Posty: 1681
Rejestracja: czw 05 lip, 2007 12:51
Lokalizacja: Katowice
Kontakt:

Post autor: MtK » pn 06 lip, 2009 00:42

szpalerslimakow, Dlatego że GM :P
szpalerslimakow pisze:Co do cycków to jeszcze coś mi się przypomniało. <mały spoiler>Była tam taka blondyna i prezentowała się wcale nie gorzej od naszej lisicy, ale niestety efekt ostateczny zepsuł ten dwumetrowy, metalowy wąż wyrastający jej z krocza (anusa?)</mały spoiler>
Nie tylko z anusa bo również z paszczy, lingua też była słusznej długości. No ale panienka niczego sobie.
No tu o mało co a bym od mojej lisicy po głowie nie dostał ;) Jak ją do domu odwoziłem to się zapytała czy mój samochód ją przypadkiem olejem nie obryzga, bo ma podejrzany kolor.(Renault Megane R26 żółte ;) )
Scuderia Ferrari Marlboro fan since 1996 MSC fan since 1994
Tak, chcę Hamiltona w Ferrari.

Awatar użytkownika
yarpen.zirgin
Posty: 4404
Rejestracja: pt 16 lut, 2007 12:46

Post autor: yarpen.zirgin » pn 06 lip, 2009 07:16

To ja napiszę coś o Antychryście:

Nie oglądajcie tego filmu!
KubicoManiak vel Dobro Squad
CHAM squad

bennington

Post autor: bennington » pn 06 lip, 2009 07:17

a twoje renault ma wyblakłe pasku custom ? :P

Awatar użytkownika
MtK
Posty: 1681
Rejestracja: czw 05 lip, 2007 12:51
Lokalizacja: Katowice
Kontakt:

Post autor: MtK » śr 15 lip, 2009 23:49

Bruno- Czyli jak dla mnie łatanie dziury budżetowej. Film jest oczywiście dobrą komedią, dużo śmiechu, naprawdę sporo powalających momentów, ale! Film zarysem przypomina Borata. Czyli początek w kraju macierzystym potem Trip do USA. Oczywiście Bruno też ma swojego przydupasa, który się buntuje i go zostawia ale potem wracają do siebie(tu niestety dosłownie). Miejscami humor robi się po prostu nudny. Jak po Boracie byłem spłakany tak tu raczej bez większych emocji. Sacha chyba naprawdę potrzebował kasy i film jest raczej lipny. No ale swoje zarobi bo bazuje na sukcesie poprzednich jego produkcji.
3/10
Scuderia Ferrari Marlboro fan since 1996 MSC fan since 1994
Tak, chcę Hamiltona w Ferrari.

lukaszlew77
Posty: 691
Rejestracja: czw 02 sie, 2007 14:44
Lokalizacja: Poznań

Post autor: lukaszlew77 » czw 23 lip, 2009 13:11

Trochę się ostatnio zebrało więc:

Egzorcyzmy Dorothy Mills

Film wchodzi do polski z 14 miesięcznym(!) opóźnieniem... Żadna rewelacja, ciekawa historia opowiedziana moim zdaniem w nieciekawy sposób. Do tego polski dystrybutor podczepić się chciał pod Egzorcyzmy Emily Rose, ale ten film nie ma żadnego związku z egzorcyzmami, ba w angielskim tytule też nie ma o tym ani słowa.

5/10

Efekt Motyla 2

Eeeee.... co to ma być w ogóle. Bardzo kiepska luźna kontynuacja, dużo słabsza, kończy się podobnie jak wersja reżyserska jedynki. Jedyne co mi się podobało w tym filmie to aktorka grająca dziewczynę głównego bohatera.

3/10

Efekt Motyla 3

Kolejna mało udana kontynuacja, aczkolwiek trochę lepsza od dwójki. Zaskakujący koniec jak dla mnie. Średniak, ale ujdzie.

5/10

szpalerslimakow
Posty: 279
Rejestracja: pt 01 maja, 2009 16:38

Post autor: szpalerslimakow » sob 25 lip, 2009 10:15

A ja byłem w tym tygodniu na Wrogach publicznych. I raczej jestem niezadowolony. Po kolei:

Zacznę od tego, że szedłem na film z naprawdę dużymi oczekiwaniami, bo filmy Manna są jednymi z moich ulubionych. To pewnie dość mocno wpłynęło na stopień mojego krytycyzmu.
O fabule nie ma się co rozpisywać. Powiem tyle, że moim zdaniem była sprawnie skonstruowana, dobrze opowiedziana i forma mi odpowiadała. Aktorstwo też ok. Bale'a nie lubię, z reguły mnie irytuje, a tutaj jakoś daje radę. Depp zagrał parę świetnych scen. Panienka, mimo że świetna aktorka, to raczej nie miała okazji się pokazać z dobrej strony, bo tak w tego typu filmach bywa. Muzyka była świetna. I tyle tego dobrego. Można by rzec, że tyle wystarczy, żeby film uznać za dobry.
Mi jednak odbiór mocno utrudniła realizacja od strony technicznej. Kamery z ręki nie znoszę, a było tego od groma. Już w Miami Vice mi to przeszkadzało, a widać Mannowi się to coraz bardziej podoba. Do tego coś na czym się nieszczególnie znam - użycie kamery cyfrowej(?) czy czegoś takiego. Film jest jak teatr telewizji, pewnie chodzi o liczbę klatek na sekundę or sth. Do tego dziwaczny montaż dzwięku.
Niektórym się to bardzo podoba. Ale ja miałem inne oczekiwania. Mann robił świetne filmy akcji, które właśnie mnie zawsze powalały od strony realizacyjnej. Tym razem nie trafił z tym w mój gust, stąd wychodzi mi ocena 6/10. Niemniej uważam, że warto Wrogów zobaczyć i wyrobić sobie własne zdanie. Są tacy, którym inność tego filmu się spodoba.

Awatar użytkownika
yarpen.zirgin
Posty: 4404
Rejestracja: pt 16 lut, 2007 12:46

Post autor: yarpen.zirgin » wt 04 sie, 2009 11:59

Podbijam:

Wrogowie publiczni
Niby jak Depp w czymś gra, to musi to być świetny film. Ten widocznie jako pierwszy odstaje od reguły. Najgorsze, że nawet nie wiem czemu mi się nie podobał. Żeby się odnieść do szpalera, muzyki nie pamiętam, panienka fakt, wiele nie pokazała (i cokolwiek byście sobie teraz pomyśleli, to stwierdzenie pozostaje prawdziwe :P). Depp dał radę, chociaż jakoś tego geniuszu nie było widać. Coś powyżej średniej bym powiedział. Kamera z ręki mi nie przeszkadzała, nawet sceny z "jej udziałem" były ciekawe (w przeciwieństwie do tego Loverfield, czy jak się ta szmira nazywała).
Co mi się nie podobało? Jak pisałem, ciężko stwierdzić. Może po prostu fabuła nie była zbyt pociągająca. Wyszedłem z kina z poczuciem zmarnowanych pieniędzy i czasu. Film nie zachwyca.
5/10

Antychryst
Jak pisałem, nie idźcie na ten film. Po nim nie pójdę nigdy na nic firmowanego nazwiskiem Larsa von Thiera (czy jak to się pisze). Obrzydliwe. To jest jedno słowo, które to opisuje dokładnie. Przesycenie scen po prostu obrzydliwych (podobnych do tych z Piły 3) plus golizny jest całkowicie nieakceptowalne. Nie dajcie się zwieść, golizna nie znaczy tutaj scen podniecających czy seksualnych w NORMALNYM tego słowa znaczeniu. Główni bohaterowie się po prostu często pier**lą robiąc to w sposób odpychający, w dodatku jest to przeplatane ze scenami brutalnymi (w rodzaju samookaleczenia) czy obrzydliwymi właśnie (w rodzaju okaleczonych zwierząt).
Do tego jeszcze całkowicie niezrozumiała dla mnie symbolika, która i tak ginie w gąszczu pier**lenia, bebechów i brutalności.
Po wyjściu z kina byłem mocno zniesmaczony. 0/10, nawet k*** -10/10
PS: Powtarzalność słowa "obrzydliwy" zamierzona :]

Bruno
Czyli kolejny klon Borata :) Film nie tak dobry i śmieszny jak Borat, chociaż w bardzo podobnej konwencji. Opisałbym ją jak "śmiejmy się z reakcji ludzi na różne zachowania". Skoro bohater jest gejem, to zachowania także będą gejowskie.
Co by nie mówić, Bruno jednak musi mieć niezłe jaja, żeby powiedzieć do palestyńskich terrorystów, że Osama wygląda jak Św. Mikołaj spod mostu :]
6.5/10
KubicoManiak vel Dobro Squad
CHAM squad

Awatar użytkownika
Ismola
Posty: 2705
Rejestracja: sob 30 wrz, 2006 15:01
Lokalizacja: Szczecin

Post autor: Ismola » pn 10 sie, 2009 22:51

Najpierw zacznę od klasyku, który widziałem jakiś miesiąc temu po raz pierwszy:

Fear and Loathing in Las Vegas (Las Vegas Parano)
Opiszę krótko, genialna komedia. Johnny Depp jak zwykle geniusz. Del Toro przekozacki. Świetny pomysł na film. Nie będę się rozpisywał, bo pewnie wszyscy kinomani widzieli ten film ;)
9/10

The Hangover (Kac Vegas)
Niech mi ktoś napiszę, że głupia komedia to zabije! :p Mega dobry film. Myślę, że każdy z nas choć raz obudził się rano nie wiedząc co robił przez całą noc, a i pomieszczenie w którym się znajduje nic mu nie mówi o tym gdzie jest. Tak, więc Kac Vegas o takiej imprezie opowiada, dokładniej wieczorze kawalerskim. Trudno mi tu opisywać nie zdradzając fabuły, tak więc jeszcze raz polecę film, bo na prawdę warto. Przede wszystkim różność głównych bohaterów powoduję, że każdy znajdzie coś śmiesznego dla siebie ;) POLECAM!
9/10

Awatar użytkownika
del
Posty: 2343
Rejestracja: sob 13 maja, 2006 00:02
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: del » wt 25 sie, 2009 23:24

"Ostatni dom po lewej" - film (zdaje się remake) dla ludzi lubiących trochę więcej przemocy i tym podobnych akcji zaczepno -nożowo -odwetowo - krwistych. Film opowiada w sumie typową historię w tego rodzaju filmach. Jest sobie rodzinka na odludziu, są bandziorki, których drogi w końcu krzyżują się, no i robi się głośno, krwawo, nieżywo itp itd.

Co do minusów - jak to często w filmach, imho przesadzają z żywotnością człowieka. Gość dostaje 1022131908 razy w mordkę, głowę, brzuch, plecy, z różnych przedmiotów, bardziej czy mniej metalowych, a pomimo to zaraz wstaje i biega/bije się/działa z pełną sprawnością. Jak dla mnie momentami przesada ;) Nie ma co aż tak bardzo narzekać, gdyż film sam w sobie nie jest zły, ale godny polecenia tylko osobom, które lubią jak się biją, leci krew, jest głośno i ma być strasznie (tu tez do końca nie wyszło, ale nie jest źle, bo jest od biedy krew i mordobicie ;) ). W każdym razie nie zasnąłem na tym filmie, co oznacza, że bardzo nudny nie był :P Nieśmiało można polecić.
Ostatnio zmieniony śr 26 sie, 2009 10:37 przez del, łącznie zmieniany 1 raz.
Zwyciężają tylko tacy, którzy nie tracą wiary.

Awatar użytkownika
gia
Posty: 178
Rejestracja: wt 10 cze, 2008 09:58
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza/ Wrocław

Post autor: gia » śr 26 sie, 2009 00:32

del pisze:(zdaje się remake)
oryginał z '72 roku ;)
Reżyserom zdecydowanie zaczyna brakować pomysłów. Filmy "grozy" z akcją nad jeziorem na odludziu były wałkowane tyle razy, że to się mdłe zaczyna robić.

Co do samego filmu...na filmweb.pl dostał 7,05/10. Ja bym dała góra 5/10. Raz, że zbyt brutalny- i tu nie chodzi mi tylko o to, że przez cały czas się strzelali, lali po mordach i ociekali krwią, ale głównie o scenę gwałtu- ograniczeń wiekowych nie widziałam, więc naprawdę mogli sobie ją darować :???:
Może i reżyser chciał, żeby wyglądało realistycznie, ale no kurde bele, gdyby analogiczna sytuacja miała miejsce w rzeczywistości, połowa pozytywnych bohaterów filmu nie miałaby szans przeżycia. I tu wychodzi 2 wada produkcji - strasznie płytka (w sumie czego się spodziewać, skoro robiono to pod publikę amerykańską zapewne). :neutral: Wyszło na to, że wszyscy, którzy zginęli byli źli, a dobrzy cudem przeżyli. Mój tata na tak tendencyjne filmy mówi "bajki dla grzecznych dzieci". Z tym, że w tym przypadku te 100 min faktycznie lepiej poświęcić na Brygadę RR niż "Ostatni dom po lewej" :P

I tym oto sposobem, jedyną produkcją, jaka mnie w życiu faktycznie przestraszyła, pozostaje "Z archiwum X" :P (ale dziwnym trafem tylko odcinki, które leciały w tv jak miałam 10, góra 13 lat ;) )
Prawda nie leży gdzieś pośrodku. Prawda leży tam, gdzie leży.

Awatar użytkownika
yarpen.zirgin
Posty: 4404
Rejestracja: pt 16 lut, 2007 12:46

Post autor: yarpen.zirgin » śr 26 sie, 2009 09:50

del, gia, czyżbyśmy widzieli ostatnio ten sam film?

Dla mnie "Ostatni dom..." był po prostu beznadziejny. Nie wiem, może to moja dziecięca psychika nie może wytrzymywać tych bardzo obrazowo przedstawionych scen znęcania się, gwałtu, mordowania (z gwałtem chyba było najgorzej)? Jeśli to horror, to w ogóle się nie bałem, raczej byłem zniesmaczony (nie tak jak po "Antychryście").

Ja daję 3/10.
KubicoManiak vel Dobro Squad
CHAM squad

ODPOWIEDZ

Wróć do „Hyde Park”