Mistrzowie szos, czyli style jazdy + sprawy drogowe

Hyde Park to forum, na którym możecie poruszać każdy temat, nawet ten niezwiązany z F1 ;-)

Moderator: Moderatorzy

Awatar użytkownika
yarpen.zirgin
Posty: 4404
Rejestracja: pt 16 lut, 2007 12:46

Mistrzowie szos, czyli style jazdy + sprawy drogowe

Post autor: yarpen.zirgin » ndz 03 sty, 2010 18:22

Ale to, że tak na prawdę, czy ktoś ma prawko rok, czy 10 lat nie ma żadnego znaczenia dla tego jak jeździ, to już insza inszość...
Ostatnio zmieniony wt 07 gru, 2010 21:09 przez yarpen.zirgin, łącznie zmieniany 1 raz.
KubicoManiak vel Dobro Squad
CHAM squad

Awatar użytkownika
karolVTEC
Posty: 1632
Rejestracja: śr 05 lis, 2008 18:49
Lokalizacja: Rybnik

Post autor: karolVTEC » ndz 03 sty, 2010 22:24

no wiesz... niektórzy mają już wrodzony tzw. talent do prowadzenia ;) a jak ktoś jest debil to czy po roku czy po 40 latach jeździ jak na pierwszej jeździe L-ką :P dlatego uważam że na prawku powinni robić testy psychologiczne a nie bawić sie z zielonymi listkami :P
"With your mind power, your determination, your instinct, and the experience as well, you can fly very high." A. Senna

Awatar użytkownika
exek
Posty: 24
Rejestracja: sob 20 cze, 2009 20:15

Post autor: exek » wt 05 sty, 2010 10:45

Powinny być testy na adhd i inne a społeczne zachowania dorosłych ludzi... bo jak ktoś wysiada do kogoś w środku miasta i fika bo ---> MU <--- się śpieszy bo jest oczywiście najważniejszy to ja nie wiem... Mimo wszystko wolę mieć ubezpieczony samochód na AC bo jak taki koleszka zacznie tłuc w maskę :P

Awatar użytkownika
gia
Posty: 178
Rejestracja: wt 10 cze, 2008 09:58
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza/ Wrocław

Post autor: gia » wt 05 sty, 2010 21:15

odnośnie fikania:
http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,3575 ... waniu.html

Niedawno znajoma miała niemiłą sytuację na A4 w Katowicach. Jechała tamtędy po raz pierwszy- środkowym pasem (a są trzy), żeby nie było problemu i nie zjechała przez przypadek do miasta. W pewnej chwili zaczęło się zbliżać BMW. Oprócz tego BMW, pasy zewnętrzne były wolne. Jechał jakies 180 km/h (a ona ok 120). Najpierw przy wyprzedzaniu lewym pasem zwolnił i wymachiwał rękoma(na oko był po 40), po czym zjechał na środkowy i tak gwałtownie dał po heblach, że znajoma nie mogąc praktycznie wyhamować, musiała uciekać na prawy pas, zeby sie w niego nie wpakować. Nie wiem, czy chciał sobie wymienić tylny zderzak na czyjś koszt, czy jak, ale no lekko kolesia poniosło.
Zrozumiałabym klakson albo miganie światłami, gdyby jechala lewym pasem, albo lewy byłby zajety przez kogos wolniejszego niz to nieszczęsne BMW. Ale pas był całkiem pusty. Road rager w czystej postaci.

co do testów-moim skromnym zdaniem za to powinien być odpowiedzialny egzaminator.
Chociaż z drugiej strony jak ktoś cierpi na niedobór szarych komórek, to brak prawa jazdy nie powstrzyma go przed siadaniem za kółkiem. Takich przypadków się całkiem nie wyeliminuje niestety.
yarpen.zirgin pisze:czy ktoś ma prawko rok, czy 10 lat nie ma żadnego znaczenia dla tego jak jeździ
si. Moja współlokatorka ma prawko od 7 lat, ale ostatnia jej przejażdżka to...egzamin na prawo jazdy. Z tego samego powodu ja zwlekam tyle lat z robieniem kursu.

Awatar użytkownika
MtK
Posty: 1681
Rejestracja: czw 05 lip, 2007 12:51
Lokalizacja: Katowice
Kontakt:

Post autor: MtK » wt 05 sty, 2010 21:49

gia, Na A4 mnie nic nie zdziwi. Kiedyś nawet jakiś koleś chyba chciał mnie pobić za to że mu mrugnąłem długimi jak mi się bezceremonialnie przed maskę wrył gdy ja miałem 140 a on góra 80... Szczęśliwie kolega miał w samochodzie wiartówkę, replikę makarowa, która posłużyła jako straszak ;)
Scuderia Ferrari Marlboro fan since 1996 MSC fan since 1994
Tak, chcę Hamiltona w Ferrari.

Awatar użytkownika
yarpen.zirgin
Posty: 4404
Rejestracja: pt 16 lut, 2007 12:46

Post autor: yarpen.zirgin » śr 06 sty, 2010 08:58

gia, nie, żebym pana frustrata usprawiedliwiał, ale wedługo kodeksu trzeba jeździć pierwszym wolnym pasem z prawej strony.

Mnie np. bardzo denerwują tacy ludzie na A4, którzy jeżdżą właśnie 120 właśnie pasem środkowym. Później ktoś tego kolesia wyprzedza 140 lewym, a ja się muszę za nimi wlec :]
KubicoManiak vel Dobro Squad
CHAM squad

Awatar użytkownika
hideto
Posty: 10740
Rejestracja: czw 15 cze, 2006 17:57
Kontakt:

Post autor: hideto » śr 06 sty, 2010 09:04

gia, nie, żebym pana frustrata usprawiedliwiał, ale wedługo kodeksu trzeba jeździć pierwszym wolnym pasem z prawej strony.
i co jeździsz slalomem między tirami na prawym pasie ? :]
"Człowiek, który zgadza się ze wszystkimi, nie zasługuje na to, by ktokolwiek się z nim zgadzał." - Winston Churchill

Awatar użytkownika
yarpen.zirgin
Posty: 4404
Rejestracja: pt 16 lut, 2007 12:46

Post autor: yarpen.zirgin » śr 06 sty, 2010 13:13

A Ty jeździsz lewym i zawsze lewym? Z tego co gia napisała, dziewucha złamała kodeks drogowy, eot :)
KubicoManiak vel Dobro Squad
CHAM squad

Awatar użytkownika
del
Posty: 2343
Rejestracja: sob 13 maja, 2006 00:02
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: del » śr 06 sty, 2010 13:51

Yarpen, ale ty jadąc, a przepraszam, wlekąc się 140, także je łamiesz ;) Denerwujesz sie, jak ktoś łamie przepis, ale jak ty łamiesz jest ok, tak? To prawie jak u Gargula i Pawlaka, sąd sądem, ale... ;) Co do jazdy środkowym pasem to prawda, myśle że akurat to wynika także z faktu, że ludzie w polsce nie są przyzwyczajeni do 3 pasów, bo przeważnie na naszych skrawkach autostrady są po 2. z 2 strony jak ją 2 pasy, to często też nie jadą jak trzeba. Faktem jest, że ludze jeżdzą niezgodnie z przepisami. Szczególnie jakaś kumulcja na odcinku koło Katowic, gdzie są właśnie 3 pasy. Ile razy tam jade, miam ludzi prawym pasem, bo większość na środkowym i lewym, i to żeby 120, ale i 50 tam jadą ;| Po świętach widziałem tam tira jadąego lewym pasem, samochód wyprzedzający środkowym, i całkowicie pusty prawy pas.

Czasami może wynikać to z niewiedzy - ktoś jedzie 1 raz, dobra, no pomylił się, jedzie środkowym pasem, bał się że jakiś zjazd zaraz będzię. Bywa. Ale tak nie jest, to zjawisko jest nagminne i to jest dla mnie straszne, jak ludzie bardzo często nie myślą na drogach. Bo już celowe hamowanie przed maską komuś celach "edukacyjnych" jest nie tyle objawem braku myślenia, co objawem braku mózgu. Ale i tacy ludzie są.

Żeby za bardzo nie odbiegać od tematu - jak powszechnie wiadomo 99% szkół jazdy uczy jak zdać egzamin, a nie jak jeździć, przykładów na to padło już tutaj wiele. 95% osób po zdaniu egzaminu myśli, że potrafi jeździć, z czego rację może ma 5% (bynajmniej, jeździć nie nauczyli się na naukach jazdy), a reszta jest w duuuuuuuuużym błędzie. I dopóki to się nie zmieni, zwsze będziemy świadkami wielu patologii drogowych.
Zwyciężają tylko tacy, którzy nie tracą wiary.

Awatar użytkownika
yarpen.zirgin
Posty: 4404
Rejestracja: pt 16 lut, 2007 12:46

Post autor: yarpen.zirgin » śr 06 sty, 2010 14:00

del, ale ja jadąc 140 nie przeszkadzam nikomu, kto jedzie "normalnie". Nawet jadąc 200 mało przeszkadzam. A taki koleś blokujący lewy/środkowy pas, chociaż prawy jest wolny, przeszkadza wielu innym :)

I jakoś argument "ludzie tak jeżdżą bo nie są przyzwyczajeni do 3 pasów" do mnie nie przemawia. Raz, że nie interesuje mnie do czego oni są przyzwyczajeni (tak jakby anglicy z przyzwyczajenia jeździli u nas po lewej stronie). Dwa, nie wiem do czego się tutaj przyzwyczajać. Jedziesz pierwszym wolnym pasem licząc od prawej. 1, 2, 10, żadna różnica.
KubicoManiak vel Dobro Squad
CHAM squad

Awatar użytkownika
del
Posty: 2343
Rejestracja: sob 13 maja, 2006 00:02
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: del » śr 06 sty, 2010 14:44

Stwarzasz potencjalne zagrożenie, więc raczej bardzo przeszkadzasz ;) Trzeba na ciebie bardziej uważać (szybciej się zbliżasz jadąc 130 niż 200 ;) ) Przykład: jak jedziesz więcej niż 130, a ja jade 130 i chce kogoś wyprzedzić, np tira (przepisowo), a ty jedziesz 200 zamiast 130 lewym pasem to utrudniasz mi manewr wyprzedzania (a konkretniej zmiany pasa). Jesteś niby na swoim pasie i muszę ustąpić pierwszeństwa w takim wypadku, ale nie powiesz mi, że mi to nie przeszkadza. Oczywiście sprawa jest natury teoretycznej.


I tamten argument nie był argumentem usprawiedliwiającym. W żaden posób. Wydawało mi się, że było to dość zaznaczone.
Zwyciężają tylko tacy, którzy nie tracą wiary.

Awatar użytkownika
yarpen.zirgin
Posty: 4404
Rejestracja: pt 16 lut, 2007 12:46

Post autor: yarpen.zirgin » śr 06 sty, 2010 15:02

del, potencjalne zagrożenie jest subiektywne i nie zależy od prędkości :P
KubicoManiak vel Dobro Squad
CHAM squad

Awatar użytkownika
doriano
Posty: 3197
Rejestracja: czw 15 maja, 2008 23:03
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Post autor: doriano » śr 06 sty, 2010 15:08

yarpen.zirgin pisze:del, potencjalne zagrożenie jest subiektywne i nie zależy od prędkości :P
To prawda... Tobie może się wydawać, że go nie stwarzasz, ale jakaś babinka widząc Cię w swoim lusterku wstecznym ogłasza "brązowy alarm". ;-)

Awatar użytkownika
gia
Posty: 178
Rejestracja: wt 10 cze, 2008 09:58
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza/ Wrocław

Post autor: gia » śr 06 sty, 2010 15:08

yarpen.zirgin pisze:potencjalne zagrożenie jest subiektywne i nie zależy od prędkości
ja ogólnie jestem laikiem i jeżdżę tylko jako pasażer (no, chyba że w gokarcie), ale tak na chłopski rozum to czy większa prędkość nie oznacza dłuższej drogi hamowania? No i utrata panowania nad kierownicą ma wówczas bardziej dotkliwe skutki.

Awatar użytkownika
yarpen.zirgin
Posty: 4404
Rejestracja: pt 16 lut, 2007 12:46

Post autor: yarpen.zirgin » śr 06 sty, 2010 15:18

Już gdzieś ostro dyskutowaliśmy na temat prędkości, ograniczenia jej, etc. Proponuję poczytać książkę Sobiesława Zasady pt. "Prędkość Bezpieczna". A jak ktoś nie ma ochoty, to w skrócie:
1. Prędkość bezpieczna to taka, przy której nie stwarzamy na drodze niebezpieczeństwa (dla siebie i innych), czy raczej stwarzamy "umiarkowane" niebezpieczeństwo (zakładając, że każdy na drodze jakieś tam niebezpieczeństwo stwarza).
2. Prędkość bezpieczna nie ma nic wspólnego z ograniczeniami a zależy od:
a) wozu (stan techniczny + ogólnie "jakość");
b) warunków na drodze (deszcz, śnieg, widoczność, tłok);
c) umiejętności kierowcy;

doriano, jeśli swoim zachowaniem na drodze nie stwarzam zagrożenia, to nie interesują mnie fobie i brązowe alarmy ogłaszane przez innych użytkowników :]

gia, ok, ale patrząc na definicję "prędkości bezpiecznej", mogę powiedzieć, że jeśli wyhamowałem, ew. panowania nie straciłem, to nie ma problemu.
KubicoManiak vel Dobro Squad
CHAM squad

spiggy
Posty: 363
Rejestracja: pt 08 maja, 2009 17:59
Lokalizacja: kraina dziurawych serow

Post autor: spiggy » śr 06 sty, 2010 15:31

yarpen.zirgin pisze:Nawet jadąc 200 mało przeszkadzam.
o takich co tu w CH tyle jezdza to pisza w gazetach
dodajac przy tym konsekwencje

nie dalej jak pol roku temu zatrzymali kolesia z podobna predkoscia na autostradzie (dozwolona predkosc 120km/h
zasilil kase policji w kantonie FR kwota 70000 CHF

tak wiec
wszystkich z ciezka noga zapraszam do krainy sera i czekolady
na nauke przestrzegania predkosci :lol:
Ostatnio zmieniony śr 06 sty, 2010 15:35 przez spiggy, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Chipita
Posty: 2345
Rejestracja: pn 22 paź, 2007 16:10
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Post autor: Chipita » śr 06 sty, 2010 15:34

gia pisze:ja ogólnie jestem laikiem i jeżdżę tylko jako pasażer (no, chyba że w gokarcie), ale tak na chłopski rozum to czy większa prędkość nie oznacza dłuższej drogi hamowania?
Ale czy na autostradzie przy niezbyt dużym ruchu duża prędkość (np. nawet to 200) jest zła, bo "dłuższa droga hamowania"? Jeśli wóz jest w dobrym stanie i kierowca również to nie ma problemu. A gdzie trzeba hamować? Nie licząc punktów gdzie chcą 11 zł na A2. :]

[ Dodano: Sro 06 Sty, 10 15:35 ]
spiggy, ale w Szwajcarii to z tego co słyszałem to samochód to zło ogólne i najlepiej jakby ich tam nie było. :]
ESPA&#209;A !!!

Tola
Posty: 1163
Rejestracja: pt 04 kwie, 2008 01:03
Lokalizacja: opolskie

Post autor: Tola » śr 06 sty, 2010 15:36

Jeśli wyhamowałeś - to jest już po sprawie. A jeśli nie wyhamowałeś - to, co?
Przepisy są po to - moim zdaniem , żeby te "jeśli" sprowadzić do minimum.
Jeśli myślę, że jestem dobrym kierowcą....
Jeśli wydaje mi się, że auto nie powinno się zepsuć przez najbliższe 2000 km...
Jeśli warunki na drodze wydają się całkiem w porządku .... itp.
Twoja definicja jest dla mnie za bardzo subiektywna i optymistycznie zakłada, że ogół kierowców jest mądry. Co jest zabawne - zważywszy na to, że większośc przytaczanych przez Was historii w tym i innych tematach pokazuje, jak wielu idiotów spotyka się na drodze.
Boorfree Forum!

Awatar użytkownika
yarpen.zirgin
Posty: 4404
Rejestracja: pt 16 lut, 2007 12:46

Post autor: yarpen.zirgin » śr 06 sty, 2010 15:53

spiggy, jak pewnie dobrze wiesz prawo nie jest tożsame ze sprawiedliwością. Często nie jest także logiczne.

Tola, jak pisałem, kiedyś już o tym rozmawialiśmy. Nie ma problemu, możemy jeszcze raz :)

Gdzie jest to minimum według Ciebie? Minimum znaczy 0 km/h, wtedy na pewno nie wpadnę w poślizg (jeśli akurat nie będę stał na oblodzonej górce). Ale jednak chciałbym gdzieś dojechać.
Gdzie jest według Ciebie to minimum? Czy jest to ograniczenie narzucone ustawowo lub przez znaki? Miałem wypadek przy 50km/h, nie przekraczając prędkości (ograniczenie było do 50). A co jeśli pada śnieg, na drodze jest lód?
Przytaczałem w tamtej dyskusji przykład kierowców=samobójców=idiotów, którzy po ostrych opadach śniegu nie łamali ograniczenia 90km/h na prostej i równej drodze. Ich "instynkt samobójczy" się wyłączył, oni jechali 50, ja 60, jakiś koleś z 4x4 wyprzedził mnie mając jakieś 70. Przez 50km nie natrafiłem na jednego idiotę.
KubicoManiak vel Dobro Squad
CHAM squad

Awatar użytkownika
venom-79
Posty: 113
Rejestracja: ndz 19 paź, 2008 12:07
Lokalizacja: Bielsko/Beirut
Kontakt:

Post autor: venom-79 » śr 06 sty, 2010 16:14

Tola pisze:Jeśli wyhamowałeś - to jest już po sprawie. A jeśli nie wyhamowałeś - to, co?
to jest twoja wina ! musisz tak dostosować prędkość do panujących warunków ,żeby bezpiecznie zatrzymać pojazd którym się poruszasz :wink:
Tola pisze:Jeśli myślę, że jestem dobrym kierowcą....
to znaczy że źle myślisz i musisz się jeszcze dużo nauczyć :razz:
Tola pisze:Jeśli wydaje mi się, że auto nie powinno się zepsuć przez najbliższe 2000 km...
Auta albo się jest pewnym zawsze (stan tech) ! a jeżeli nie to się nim nie jedzie!!! wiem że to dziwnie/głupio brzmi ale widzę to po autach swoich i moich klientów z serwisu :razz:
Tola pisze:Jeśli warunki na drodze wydają się całkiem w porządku ....
kwestia sporna co dla kogo znaczy warunki w porządku??? a słowo ,,wydają się '' później w praktyce okazuje się że jednak nie były :)

Tola - pisałem odnośnie tekstu ,a nie twojej osoby :wink:
Venom-79


www.V-12.pl
moja praca

Awatar użytkownika
Invinciblee
Posty: 1262
Rejestracja: sob 27 gru, 2008 11:38
Kontakt:

Post autor: Invinciblee » śr 06 sty, 2010 18:56

Ale tu (poza jednym chlubnym wyjątkiem ;)) wszyscy grzeczni i poprawni politycznie :P


Po pierwsze wszyscy oceniacie jazdę kogoś po swoich doświadczeniach. Skoro dla tego kogoś 140km/h wydaje się prędkością przy której samochód zaraz odleci w powietrze, a wjechanie w małą dziurkę skończy się dachowaniem i zezłomowaniem pojazdu, to wszystkich którzy regularnie jeżdżą więcej uważa za samobójców.
Nie przyjdzie mu nawet do głowy że ktoś przy 150km/h może mieć naprawdę mnóstwo rezerwy i jest to właściwie prędkość przy której można się rozluźnić. Te dla wielu niewyobrażalne 260km/h, jest zwyczajną prędkością która wcale nie daje wrażenia przekraczania prędkości dźwięku, przy prostej i pustej drodze potrafi być nawet nudna.

Dodatkowo pojazd przy takiej prędkości jest bardzo stabilny i prowadzi się z chirurgiczną precyzją.


Jeśli ktoś na drodze przekracza 200km/h to znaczy że jeśli nikt mu nie przeszkodzi to jest tak samo bezpieczny jak przy 50km/h (bo dzieciaki popisujące się przed blacharami posrały by się po przekroczeniu 160 :P ).


Jedynym zagrożeniem jest wtedy to że spotkamy kogoś wolnego i wjedziemy mu w d**ę. Właśnie dlatego na drogach z jednym pasem ruchu jeżdżę dość wolno, bo zobaczyć że ktoś daleko przed nami uzna że do skrętu nie potrzebny mu kierunkowskaz nie jest niczym miłym.
Jeśli mamy drogę z kilkoma pasami w jedną stronę i wszyscy trzymają się zasady, że zawsze jedziemy wolnym prawym pasem ( bo nie chce się nam jeździć slalomem między tirami :roll: ), to problem z wolnymi kierowcami spada do zera. Ktoś woli wolniej to olewa "wariatów" po swojej lewej stronie i jedzzzziiiiiieeee ddalllleej. Jeśli ktoś nie potrafi jeździć po autostradzie/drodze ekspresowej ( bo boi się że jadąc lewym pasem trafi na zjazd :roll: - sorry ale podczas jazdy trzeba uważać ) to niech po niej nie jeździ.



Stan techniczny pojazdu.
Dla "jeżdżących bezpiecznie" oznacza to że pojazd nie rozsypie się przez następne 2000km.
Dla mnie oznacza to że wszystko jest tak jak powinno być. Żadnych wycieków z amortyzatorów, żadnych luzów w zawieszeniu, topowe sportowe modele opon, wszystko musi być idealne i nie ma prawa zawieść kiedy będzie potrzebne. Inaczej po prostu bał bym się jechać więcej niż pozwalają przepisy.


Co do przepisów to jak patrze na niektóre podwójne ciągłe to mam wrażenie że są dostosowane do tira z pięcioma naczepami jadącego po lodzie.



Na drogach jest pełno buractwa które chętnie przyśpieszy kiedy jestem w połowie wyprzedzania. Wolę nie dać im mózgom czasu na przetrawienie informacji że się pojawiłem. Z burakami "wychowawczo" hamującymi przed moim przednim kołem na szczęście się nie spotkałem.
spiggy pisze:
yarpen.zirgin pisze:Nawet jadąc 200 mało przeszkadzam.
o takich co tu w CH tyle jezdza to pisza w gazetach
dodajac przy tym konsekwencje
W gazetach piszą mnóstwo głupich rzeczy :P A orzekanie że zawiniła prędkość jak nie chce się poszukać prawdziwej przyczyny wypadku to norma.

Awatar użytkownika
MtK
Posty: 1681
Rejestracja: czw 05 lip, 2007 12:51
Lokalizacja: Katowice
Kontakt:

Post autor: MtK » śr 06 sty, 2010 19:35

Drogie misie, pamięta ktoś ile wynosi maksymalna prędkość na autostradzie po zachodniej stronie odry? Jakoś tam wypadków jest mniej. No a zdarzyło mi się tam już śmigać 250km/h i żyję nikogo nie zabiłem i mnie też nikt nie zabił a byli jeszcze szybsi lecący miejscami ponad 300km/h. Wszystko wynika raczej z mentalności kierowców. Raz że w polsce kierowcy nie są nauczeni jazdy po autostradach i drogach szybkiego ruchu bo takich nie ma, dwa mamy na drodze za dużo mistrzów którzy uważają się za king of the road bo mają ponad 100KM. No i system szkolenia kierowców który uczy zdawania egzaminu a nie jazdy. W wolnych chwilach zdarza mi się trochę pojeździć na torze z resztą mam czym bo 234KM + szpera + brembo + dobre sportowe zawieszenie na to pozwala, choć te tory to u nas też tragedia no ale chociaż poznań jest jako taki, no i zawsze można w kilka osób wynająć jakieś praktycznie nie używane lotnisko. Dopiero tu załapałem większość umiejętności jakie są mi potrzebne do bezpiecznej i płynnej jazdy. Dopiero po wpadnięciu w poślizg można się nauczyć jak z niego wyjść etc. Niestety większość polskich kierowców nie ma tych poślizgów przerobionych na "sucho" i nigdy nie będzie miała. Dlatego polecam wam korzystając ze śniegu, poszukać parkingu albo dużego placu i trochę się pobawić. Także cały czas zbieram doświadczenie jak stwierdzę że jestem na tyle dobry to w planach mam wyjazd na Nurburgring. No ale nie tym samochodem, najpierw muszę znaleźć coś lepszego. Jak ktoś ma namiary na jakieś fajne Evo VIII lub IX(raczej IX) w wersji 360 lub 400KM to z chęcią przejże ofertę ;)
Scuderia Ferrari Marlboro fan since 1996 MSC fan since 1994
Tak, chcę Hamiltona w Ferrari.

Awatar użytkownika
gia
Posty: 178
Rejestracja: wt 10 cze, 2008 09:58
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza/ Wrocław

Post autor: gia » czw 07 sty, 2010 01:56

Invinciblee pisze:bo boi się że jadąc lewym pasem trafi na zjazd :roll:
no, takie przypadki też się zdarzają. Mylą im się prawo z lewym, sygnalizują że skręcą w prawo, a tu niespodzianka i zjeżdzają w lewo. Albo kierunkowskaz im w ogóle niepotrzebny, są przecież panami szos. Podporządkowywać się nie będą, bo po co.
Co się będę rozwodzic. Są tacy, którzy uważają, że auto to przedłużenie ich męskości i aby być "prawdziwym menszczyznom" trza zapierniczać szybko. Typowo samcze zachowanie. Jak się taki rozwali, nie będzie mi ani trochę żal. Problem w tym, że zwykle rozwala nie tylko siebie, ale i kogoś przypadkowego.

Aha. Yarp, skoro wg Ciebie "potencjalne zagrożenie jest subiektywne" i jazda 200km/h nie stwarza zagrożenia, to idąc tym samym tokiem rozumowania, dla innych jazda środkowym pasem, gdy droga jest praktycznie pusta tez go nie stwarza ;]
Poza tym, zwykle na drodze nie jesteś sam i naprawdę różne rzeczy mogą się stać. Bo to jeden przypadek był, że kierowca zasnął, miał zawał, dostał furii, bo cos w radiu usłyszał, nie wiem, no nawet mocno kichnął, nagle zjechał i nieszczęście gotowe :|

Tyle dobrze, że przynajmniej ktoś policję utrzymuje :P

Awatar użytkownika
hideto
Posty: 10740
Rejestracja: czw 15 cze, 2006 17:57
Kontakt:

Post autor: hideto » czw 07 sty, 2010 02:19

Nie można popadać w takie skrajności o jakich Gia piszesz...

Co do tych kierunkowskazów itp, potrzebne to one są ale w mieście, na autostradach za odrą czy w GB kierunków nikt prawie nie używa, albo ja spotkałem takich buraków co nie używali... no chyba że do przekazania informacji pod tytułem 'ej ty tir na środkowym pasie, weź się zawiń na prawy bo mnie chce jakiś porszak wyprzedzić'.

Kwestia o którą się rozchodzi to podejście ludzi do korzystania z drogi. Pomijam już fakt 2 pasmowych autostrad, bo w porównaniu ze standardowymi 3 pasami a niekiedy i większą ilością na zachodzie to jest smiech po prostu, ale... w całej europie ludzie jeżdżą po autostradach na zasadzie 'korzystamy wszyscy, ułatwmy sobie życie'. Dlatego ludzie ustępują miejsca sobie gdy mają jak, tiry grzecznie suną prawym pasem itp itd

Spotykanie kogoś 'relatywnie' wolnego na autostradzie to wg mnie ogólnie porażka. Jeśli ktoś ładuje się na autostradę bojąc się jazdy w granicach tych 120-130 km/h to powinien leśnymi ścieżkami jeździć a nie zwyczajnie tamować ruch na autostradzie.

Wybaczcie ale autostrady to nie są zwykłe uliczki tylko że szersze, ale specjalne drogi przystosowane do pokonywania dłuższych odcinków z wysoką prędkością.

Co do tego potencjalnego zagrożenia i wiedzy o swoich umiejętnościach. Na czym polega problem ? na tym że ja, wracając z GB pod duisburgiem w ulewie, jechałem 130 i przez startą przednią oponę (po dojeździe do polski była w zasadzie na drutach - zawiecha się uszkodziła w GB) łapiąc aquaplaning, wiedziałem że należy spokojnie zwolnić i tę prędkosć lekko przykręcić, by nie tańcować na poduszkach wodnych, wielu kierowców w takiej sytuacji podchodzi na zasadzie 'noo udało się teraz to następnym razem też się uda' a potem jest korek i policja z napisem 'unfall'
"Człowiek, który zgadza się ze wszystkimi, nie zasługuje na to, by ktokolwiek się z nim zgadzał." - Winston Churchill

Awatar użytkownika
yarpen.zirgin
Posty: 4404
Rejestracja: pt 16 lut, 2007 12:46

Post autor: yarpen.zirgin » czw 07 sty, 2010 09:33

gia, ja nie twierdzę, że jadąc środkowym pasem stwarzasz zagrożenie. Jedynie, że przeszkadzasz innym. I tutaj już odpowiedzialna jazda z dużą prędkością przeszkadzać nie będzie.
Co do przedłużenia męskości, to akurat nie do mnie. Nic sobie nie przedłużam, jeżdżę szybko bo lubię. Robię to odpowiedzialnie. Zagrożenia przy tym stwarzam mniej niż stereotypowi "złotówy", "kapelusznicy" i "paniusie".
Po trzecie, "kierowca miał zawał", "usłyszał coś w radiu", "mocno kichnął' nie zależy od prędkości.
KubicoManiak vel Dobro Squad
CHAM squad

Awatar użytkownika
doriano
Posty: 3197
Rejestracja: czw 15 maja, 2008 23:03
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Post autor: doriano » czw 07 sty, 2010 13:52

yarpen.zirgin pisze: "mocno kichnął' nie zależy od prędkości.
Owszem, moc kichania nie zależy od prędkości, ale za to skutki tego kichnięcia mogą być z nią powiązane. ;-) Im wyższa prędkość, tym większy dystans przebywany w ciągu sekundy. Jest więc różnica czy kichniesz przy 130 km/h czy przy 200 km/h.

LubięForceIndia
Posty: 1067
Rejestracja: czw 04 cze, 2009 09:42

Post autor: LubięForceIndia » czw 07 sty, 2010 13:56

doriano pisze:Jest więc różnica czy kichniesz przy 130 km/h czy przy 200 km/h.
No, tak przy 130 kichasz powiedzmy 6 metrów, a przy 200 - 10 metrów :) Ale są dobre wieści: ja nie jeżdżę nigdy z prędkościami powyżej 130 (gdyż więcej z auta nie wyciągnę :P )

Awatar użytkownika
yarpen.zirgin
Posty: 4404
Rejestracja: pt 16 lut, 2007 12:46

Post autor: yarpen.zirgin » czw 07 sty, 2010 14:00

Riposta jest prosta :P

Jadę tak szybko, żeby droga przebyta podczas jednego kichnięcia była pusta i bez przeszkód. Jeśli mam przed sobą 100m wolnej przestrzeni, to jadę szybciej niż jeśli mam 20m.

Błagam, nie piszcie "a co jeśli podczas kichnięcia wpadniesz w poślizg". To samo, co podczas kichnięcia i wpadnięcia w poślizg przy 130, 50, czy 20. To wszystko wpisuje się w prędkość bezpieczną, także nieprzewidziane sytuacje (do pewnego zakresu, czyli poniżej psychozy "wszyscy i wszystko na drodze chce mnie zabić").
KubicoManiak vel Dobro Squad
CHAM squad

Awatar użytkownika
doriano
Posty: 3197
Rejestracja: czw 15 maja, 2008 23:03
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Post autor: doriano » czw 07 sty, 2010 14:01

Warto pamiętać, że jazda z niedozwolonymi prędkościami skraca do minimum czas na podjęcie właściwej decyzji. Kichnięcie przy 200 km/h oznacza, że z zamkniętymi oczami pokonuje się dystans 100 metrów.
klik

Awatar użytkownika
yarpen.zirgin
Posty: 4404
Rejestracja: pt 16 lut, 2007 12:46

Post autor: yarpen.zirgin » czw 07 sty, 2010 14:08

I jak to się ma do tego, co napisałem wyżej? Może przy 200km/h daję sobie 500m przestrzeni z przodu?
KubicoManiak vel Dobro Squad
CHAM squad

ODPOWIEDZ

Wróć do „Hyde Park”