Temat filmowo-serialowy

Hyde Park to forum, na którym możecie poruszać każdy temat, nawet ten niezwiązany z F1 ;-)

Moderator: Moderatorzy

Ktora piosenka z filmu jest najlepsza(ZESPOL - TYTUL UTWORU, TYTUL FILMU)? [III etap]

Czas głosowania minął sob 23 kwie, 2011 10:58

Aerosmith - I Don't Wanna Miss A Thing, Armageddon
3
27%
Sting - Shape Of My Heart, Leon Zawodowiec
7
64%
Bryan Adams - (Everything I Do) I Do It For You, Robin Hood: Prince of Thieves
1
9%
 
Liczba głosów: 11

Konrad
Posty: 267
Rejestracja: wt 26 paź, 2010 18:13

Post autor: Konrad » wt 20 wrz, 2011 10:28

Film obejrzany na Polsacie:

"Live Free or Die Hard"/"Szklana pulapka 4.0" (2007)

W czwartej czesci "Szklanej pulapki" glowny bohater walczy z cybernetycznymi przestepcami, ktorzy paralizuja Stany Zjednoczone.

Seria "Szklanej pulapki" glownie kojarzy mi sie ze stacja Polsatu i Swietami Bozego Narodzenia(podobnie jak "Kevin sam w domu" czy "Kevin sam w Nowym Jorku"). Spodziewalem sie co najwyzej sredniego filmu. Wedlug mnie pierwsza czesc "Szklanej pulapki 4.0" aspiruje nawet do oceny 7/10(pierwsza czesc "Obledu" oceniam podobnie). Akcje "tir vs. mysliwiec" i "glowny bohater spadajacy na samolocie" chyba jeszcze nie widzialem w filmach akcji(ciezarowka, ktora robi salto w powietrzu w "Mrocznym rycerzu" nie przebija sekwencji ze "Szklanej pulapki 4.0"). W ogole nie jestem rozczarowany wczorajszym seansem na Polsacie, bo film wedlug mnie jest niezly.

Moja ocena filmu "Szklana pulapka 4.0" - 6/10

Konrad
Posty: 267
Rejestracja: wt 26 paź, 2010 18:13

Post autor: Konrad » sob 24 wrz, 2011 11:18

Film obejrzany na TVN-ie:

"Transformers: Revenge of the Fallen"/"Transformers: Zemsta upadlych" (2009)

Druga odslona filmowej wojny pomiedzy Autobotami i Deceptikonami.

Mnostwo negatywnych recenzji przeczytalem przed obejrzeniem tego filmu(do tego ocena 5,9/10 na imdb.com). Bylem przygotowany na ogladanie wyjatkowo slabej ekranizacji(na ocene 1, 2 lub 3/10). Rzeczywiscie "Transformers: Zemsta upadlych" to kiepski film pod wzgledem fabuly. Przedstawione wydarzenia mieszaja sie z patosem, niezly humor z glupim itd. Efekty specjalne sa dobre/bardzo dobre, na pewno lepsze niz w "Transformers" z 2007 roku. Wedlug mnie roznica poziomu pomiedzy "Transformers" a "Transformers: Zemsta upadlych" nie jest tak kolosalna jak sie wydaje, bo w produkcji z 2009 roku wystepuje wiecej kiczu i glupiego humoru. Patos jest obecny w obu czesciach. "Transformers" oceniam na "6" a "Transformers: Zemste upadlych" na "5". Oba filmy nie byly nudne. Moze ktos w przyszlosci bedzie chcial nakrecic "Transformers" od poczatku i nada filmowi/filmom lepsza jakosc.

Moja ocena filmu "Transformers: Zemsta upadlych" - 5/10

Awatar użytkownika
zu7
Posty: 1887
Rejestracja: wt 25 mar, 2008 21:21

Post autor: zu7 » pn 26 wrz, 2011 00:19

Właśnie sobie obejrzałem „The bank job” (2008)

Film z gatunku jaki bardzo lubię czyli fabularyzowany dokument tudzież coś zrobionego na faktach. Choć w tym wypadku fakty są niejasne i można mówić bardziej o poszlakach.
Jest to historia napadu na bank, który miał miejsce 40 lat temu. Napadu o którym wciąż niewiele wiadomo a wiele dokumentów zostało utajnionych.
Był sobie taki wydawałoby się mało ważny bank, w którym jak się okazuje mogły być przechowywane ciekawe rzeczy :grin:
Film niewątpliwie wciąga i ogląda się go przyjemnie.

Mnie najbardziej w takich produkcjach podoba się to zderzenie światów. Są sobie zwykli ludzie, którzy niechcący stykają się z tymi lepszymi. Są tacy ludzie co sobie oglądają TV, słuchają wyborczej papki i wierzą w różne bajki jak np. demokrację i system mający chronić ich żałosne istnienia czy ich jeszcze bardziej żałosną własność. Ale są też arystokraci (czyli posiadacze pieniędzy i realnej władzy) którzy kontrolują policję i prasę na własne potrzeby. Tajne służby nie chwalące się swoją robotą (wiadomo dlaczego) i tak naprawdę nie wiadomo przed kim odpowiadające. Oni wiedzą o tobie wszystko, ty o nich nic :neutral:

Fajny film, choć całość nie wydaje się być prawdopodobna. Zwykli ludzie nie wychodzą z takich spraw cało :evil: Choć w sumie to część z nich jakoś pechowo szybko zakończyła żywot :twisted: Jednak z drugiej strony sprawa nie była jakaś super poważna. Trochę zdjęć (niby) nie zdradzających tak naprawdę żadnych sekretów.

dam mu 8/10
To dobrze że ludzie nie rozumieją naszego systemu monetarno bankowego. Bo jeśliby zrozumieli to mielibyśmy rewolucję jeszcze tej nocy - H. Ford

Konrad
Posty: 267
Rejestracja: wt 26 paź, 2010 18:13

Post autor: Konrad » wt 27 wrz, 2011 11:24

Film obejrzany na Polsacie:

"Spider-Man 2" (2004)

Kontynuacja przygod Spider-Mana. Tym razem przeciwnikiem glownego bohatera jest doktor Octopus.

Druga czesc umknela mi(pierwsza i trzecia ogladalem w telewizji). "Spider-Man 2" zdobyl oscara w 2005 roku za najlepsze efekty specjalne(rywalizowal o nagrode z trzecia czescia Harry'ego Pottera i filmem "Ja, robot"). Wedlug mnie pierwsza polowa seansu jest nudniejsza od drugiej. Subiektywnie - "Spider-Man 2" to niezly film, ktorego nie porownam z pierwsza i trzecia czescia(pamietam filmy "Spider-Man" i "Spider-Man 3" jak przez mgle).

Moja ocena filmu "Spider-Man 2" - 6/10

Konrad
Posty: 267
Rejestracja: wt 26 paź, 2010 18:13

Post autor: Konrad » pt 30 wrz, 2011 13:40

Film obejrzany w TVP2:

"The Shining"/"Lśnienie" (1980)

Jeden z bohaterow filmu dostaje propozycje pracy w gorskim hotelu, w ktorym kiedys dzialy sie makabryczne rzeczy. Rodzina i glowny bohater filmu przeprowadzaja sie do hotelu Overlook w Gorach Skalistych.

"Lsnienie" to piata ekranizacja(filmowo-serialowa) na podstawie tworczosci Stephena Kinga ktora widzialem w telewizji. W pewnym momencie seansu, film zaczal byc troche podobny do "Sekretnego okna". Dotychczas nie widzialem slabego seansu na podstawie powiesci/opowiadan Stephena Kinga(nie mam na mysli porownania tresci ksiazek do filmow). Wszystkie ekranizacje byly co najmniej dobre. Wedlug mnie muzyka w "Lsnieniu" jest charakterystyczna i bardzo dobrze skomponowana pod horror(juz od poczatku filmu - motyw jadacego samochodu). Musze pochwalic TVP2 za wyemitowanie seansu z polskimi napisami. "Lsnienie" to co najmniej dobry film.

Moja ocena filmu "Lsnienie" - 7/10 (Gdybym byl o 20 lat starszy, a zarazem zobaczyl film 20 lat wczesniej to mozliwe, ze ocenilbym ekranizacje na min. 8/10)

Awatar użytkownika
yarpen.zirgin
Posty: 4404
Rejestracja: pt 16 lut, 2007 12:46

Post autor: yarpen.zirgin » pt 30 wrz, 2011 14:09

Ślinienie jest niewąskie. Jak zwykle Nicolson zagrał piękną rolę. Polecam też parodię w którymś z odcinków Simpsonów... Homera odcinają od piwa i/lub telewizji :)
KubicoManiak vel Dobro Squad
CHAM squad

Awatar użytkownika
jaro738
Posty: 2949
Rejestracja: śr 13 gru, 2006 20:34
Lokalizacja: Rzeszów

Post autor: jaro738 » pt 30 wrz, 2011 14:42

tylko podobnie jak w 2001: odyseja kosmiczna, innego filmu tego samego reżysera (swoja droga muzyka i praca kamer w tych dwóch filmach jest niemal identycznie pomyślana) i tak za kazdym razem jak sie to ogladnie będzie sie zauważało 234567 ukrytych znaczeń, a za pierwszym razem tylko tą podstawę.

Awatar użytkownika
zu7
Posty: 1887
Rejestracja: wt 25 mar, 2008 21:21

Post autor: zu7 » pt 30 wrz, 2011 14:52

Heh :grin: No właśnie. Jedną z interpretacji już przedstawiłem :razz:
http://f1forum.formula1.pl/viewtopic.ph ... 680#155680
To dobrze że ludzie nie rozumieją naszego systemu monetarno bankowego. Bo jeśliby zrozumieli to mielibyśmy rewolucję jeszcze tej nocy - H. Ford

Awatar użytkownika
jaro738
Posty: 2949
Rejestracja: śr 13 gru, 2006 20:34
Lokalizacja: Rzeszów

Post autor: jaro738 » pt 30 wrz, 2011 15:36

czego ja wiedzialem kto sie teraz odezwie :P zpaczyles mi caly film bo tylko na sweterek z rakietą czekalem :P

Awatar użytkownika
zu7
Posty: 1887
Rejestracja: wt 25 mar, 2008 21:21

Post autor: zu7 » pt 30 wrz, 2011 15:51

:grin: Który to sweterek chyba nie znalazł się tam przypadkowo.
Kiedy pierwszy raz oglądałem ten film, nie znając jeszcze księżycowych związków Kubricka to film ten wydał mi się bez sensu. Przerost formy nad treścią. Nie trzymało mi się to kupy i nie zrobiło jakoś wrażenia. Podobne odczucia miał zdaje się sam King, który po swoim seansie wspominał zdaje się coś o pięknym cadillacu bez duszy czy jakoś tak.
Kubrick wszystko przerobił po swojemu z jakąś swoją ideą, która według niego zbierała to wszystko do kupy.
To dobrze że ludzie nie rozumieją naszego systemu monetarno bankowego. Bo jeśliby zrozumieli to mielibyśmy rewolucję jeszcze tej nocy - H. Ford

Awatar użytkownika
jaro738
Posty: 2949
Rejestracja: śr 13 gru, 2006 20:34
Lokalizacja: Rzeszów

Post autor: jaro738 » pt 30 wrz, 2011 17:00

zu7 pisze:Który to sweterek chyba nie znalazł się tam przypadkowo.
juz to przerabialismy

no ksiazki nie czytalem, ale tak samo jak odyseja przy pierwszym obejrzeniu ten film jest taki... no w sumie wiele z niego niewiadomo, a to w sumie tez zniechceca do powtórki. Tyle na plus, ze w 2001 zniechecały mnie wypaczenia rzeczywistości (w sumie tak jak w "armagedonie" czy tym drugim filmie z morganem freemanem jako prezydentem USA, ale tam juz to bylo troche lepiej zrobione) co do fizyki samego kosmosu i lotu w nim. Tutaj sprawa jest bardziej przyziemna i przynajmniej mi pozwala skupic sie na filmie samym w sobie. o ile ktos wczesniej nie przypomni sweterka :P

Awatar użytkownika
zu7
Posty: 1887
Rejestracja: wt 25 mar, 2008 21:21

Post autor: zu7 » pt 30 wrz, 2011 19:11

„Lśnienie” to faktycznie fajny film. I z pewnością Kubrick chce przekazać coś więcej. W tym filmie jest wiele fajnych scen, jak obrazów. Np.
Obrazek
Do kogo zwraca się w tej scenie Jack?
Traktując fabułę tego filmu dosłownie, takie sceny jak ta powyższa są bez sensu. Nic nie wnoszą.
To dobrze że ludzie nie rozumieją naszego systemu monetarno bankowego. Bo jeśliby zrozumieli to mielibyśmy rewolucję jeszcze tej nocy - H. Ford

Konrad
Posty: 267
Rejestracja: wt 26 paź, 2010 18:13

Post autor: Konrad » pt 30 wrz, 2011 19:52

zu7 pisze:Obrazek
Do kogo zwraca się w tej scenie Jack?
Na filmweb.pl w ciekawostkach("Lsnienia") przeczytalem, ze w kazdej scenie rozmowy Jacka z duchem wystepuje lustro. Zreszta w konwersacji ze swoim synem wyraznie widac, ze Jack zachowuja sie jakby byl odlaczony od swiata.

Podczas rozmowy Jacka z barmanem widac za butelkami lustro. Chyba w lazience nad umywalkami sa lustra[?](konwersacja z Delbertem Grady'm, Jack mowi kelnerowi ze jest zabojca).

PS. Dopiero teraz zauwazylem, ze scena rozmowy Jacka z synem jest podobna do sceny w ktorej Jack przychodzi do baru(poczatkowo nie ma butelek i nie ma osob, glowny bohater zaczyna rozmowe jakby z samym soba). Dopiero pozniej w barze sa butelki i barman.

PS2. Podobnie jak w przypadku "12 malp", zastanawiam sie nad zmiana oceny filmu na 8/10.

Awatar użytkownika
zu7
Posty: 1887
Rejestracja: wt 25 mar, 2008 21:21

Post autor: zu7 » pt 30 wrz, 2011 20:22

To ma oczywiście pewien sens zakładając jakiś rodzaj autobiografii. Różnych osobowości, które w nas tkwią. Od małego wrażliwego chłopca do spaczonego mordercy :smile: Fajnie to brzmi ale oglądając ten film raz czy dwa w ogóle tego nie widzisz. Dlatego film wydaje się być bez sensu.
Kubrick pokazuje tą przemianę osobowości. Pytanie brzmi co ją spowodowało? :smile: I dlaczego Kubrick pokazuje to w taki pokrętny sposób. Ewidentnie jest coś, czego nie chce bezpośrednio pokazać ale co jest kluczem zagadki. W rozmowie z Wendy pada sugestia że jest to jakiś rodzaj kariery prowadzącej do ciekawszego życia. Ciekawe co Kubrick miał na myśli :wink:
To dobrze że ludzie nie rozumieją naszego systemu monetarno bankowego. Bo jeśliby zrozumieli to mielibyśmy rewolucję jeszcze tej nocy - H. Ford

Awatar użytkownika
Angulo
Posty: 173
Rejestracja: pt 29 sie, 2008 17:32
Lokalizacja: Gołkowice (Śląskie)

Post autor: Angulo » pt 30 wrz, 2011 20:50

Ale powiem szczerze, że gdy pierwszy raz obejrzałem Lśnienie to przy niektórych scenach na prawdę myślałem, że się ze*** ze strachu. Sporo dała temu muzyka.

Konrad
Posty: 267
Rejestracja: wt 26 paź, 2010 18:13

Post autor: Konrad » pt 30 wrz, 2011 23:52

zu7 pisze:W rozmowie z Wendy pada sugestia że jest to jakiś rodzaj kariery prowadzącej do ciekawszego życia.
1) Zdanie wypowiedzial Jack?

2) Czy zdanie padlo po rozmowie ze swoim synem(w pokoju z lustrem) albo po tym snie Jacka w ktorym mial wizje ze zostanie zabojca(rozmowa z Wendy) lub po tym jak Jack stopniowo zaczal zachowywac sie nienormalnie?

3) Czy barman i kelner Grady mowia do Jacka po imieniu czy raczej padaja zwroty "Pan", "Ty"?

Mam pewna teorie a propos filmu.

Awatar użytkownika
zu7
Posty: 1887
Rejestracja: wt 25 mar, 2008 21:21

Post autor: zu7 » sob 01 paź, 2011 10:54

Skołowałbyś sobie skądś ten film :wink: Bez tego ciężko będzie ci się w niego wgryzać. Jak będę mieć chwilę czasu to go przejrzę i odpowiem na te pytania. Z tego co pamiętam jednak to ta rozmowa z Wendy miała miejsce na schodach, kiedy wymachiwała tym kijem baseballowym. Ta scena tak nawiasem mówiąc była podobno powtarzana przez Kubricka 40 razy czy coś takiego. A wydaje się być taka banalna. Inne sceny Kubrick też zdrowo na męczył. Ten cały Murzyn podobno przeszedł nawet jakieś załamanie nerwowe na wskutek ciągłego męczenia sceny na łóżku z hotelu na Florydzie. To wszystko przynajmniej świadczy o tym że nie ma przypadków w tym filmie.
Wracając do rozmowy z Wendy o karierze to podobną wymowę mają właśnie rozmowy z Gradym.
To dobrze że ludzie nie rozumieją naszego systemu monetarno bankowego. Bo jeśliby zrozumieli to mielibyśmy rewolucję jeszcze tej nocy - H. Ford

Awatar użytkownika
zu7
Posty: 1887
Rejestracja: wt 25 mar, 2008 21:21

Post autor: zu7 » sob 01 paź, 2011 13:14

Przejrzałem (znów :) ) ten film.
Sugestie odnośnie kariery pierwszy raz poruszane są w rozmowie z Wendy po tym jak Jack wrócił do niej sprawdziwszy co jest grane z tym pokojem 237. Mówi że nie zamierza wynosić się teraz z hotelu i pracować w myjni. Że jest w trakcie kończenia swojej ważnej pracy, wreszcie ma szansę coś osiągnąć i nie zamierza tego porzucać. Później w kolejnej rozmowie z Wendy (na schodach) oraz w rozmowach z Gradym praca ta (i on sam) staje się coraz ważniejsza. Pojawiają się wzmianki o ludziach go kredytujących i pilnujących by biznes toczył się zgodnie z umową.
Grady raczej zwraca się na Pan (sir) podczas rozmowy w łazience. Podczas rozmowy w spiżarni jest bardziej bezpośredni.
To dobrze że ludzie nie rozumieją naszego systemu monetarno bankowego. Bo jeśliby zrozumieli to mielibyśmy rewolucję jeszcze tej nocy - H. Ford

Konrad
Posty: 267
Rejestracja: wt 26 paź, 2010 18:13

Post autor: Konrad » sob 01 paź, 2011 16:50

Od razu napisze, ze w TVP2 byla wersja "Lśnienia" o ok. 30 minut krotsza(skonczyla sie zdjeciem imprezy z 1921 roku).

Jeszcze wracajac do rozmowy Jacka z synem(widac lustro). Mozliwe, ze tutaj zadzialala rezyseria tzn. rezyser mogl kazac Nicholsonowi zagrac osobe, ktora nie zachowuje sie normalnie przy konwersacji(aby zaznaczyc nieprzypadkowosc zaistnialej sytuacji). Kiedy pierwszy raz Jack wchodzi do pustego pomieszczenia z barem zaczyna mowic do samego siebie. Nastepnie chyba pojawia sie barman, butelki i goscie. Mozliwe, ze sceny przy barze sa obrazem tego co widzial Jack podczas rozmowy z synem a czego widz z prostego powodu nie zauwazyl(tutaj obrazem rozmow lub obecnosci duchow jest nienormalne zachowanie Jacka).

Kazda teorie mozna sprobowac podwazyc.

Zastanowilbym sie nad zdjeciem imprezy z 1921 roku na ktorym jest Jack. Czemu Grady zaprzeczyl, ze jest zabojca(wg. Grady'ego jego zona i corki zyja)? Powiedzial rowniez, ze to Jack od zawsze byl strozem tego hotelu. Wiadomo, ze Grady popelnil samobojstwo a Jack zamarzl. Mozliwe, ze rola zlego i opetanego czlowieka ktory zabija z zimna krwia w filmie byla jakby przechodnia. Mozliwe, ze w przeszlosci podobna przemiane osobowosci mial Grady(od przykladnego meza i ojca do zabojcy wlasnej rodziny pod wplywem opetania, duchow).

Awatar użytkownika
zu7
Posty: 1887
Rejestracja: wt 25 mar, 2008 21:21

Post autor: zu7 » ndz 02 paź, 2011 21:39

Zainspirowany zaangażowaniem Konrada jeszcze raz przemyślałem ten film i doszedłem do wniosku że nie szukając w nim jakiego ukrytego przekazu to jest on bez sensu.
Bo o co właściwie w nim chodzi?

Ogólnie fabuła wygląda tak.
Jack jest zwykłym Amerykaninem, bodajże nauczycielem. Jednak niezbyt bawi go ta praca wolałby robić coś innego, myśli o napisaniu książki. Gdy pojawia się robota polegająca na półrocznym odosobnieniu przyjmuje ją z radością myśląc że dzięki temu będzie mieć czas na poświęcenie się pisaniu. Wszytko ładnie.
Ale nie do końca bo przybywszy na miejsce Jack po pewnym czasie ześwirowuje i rzuca się z siekierą na rodzinę :evil:
W końcu to horror :grin: Tyle że coś w tym wszystkim nie gra. Owszem jest horrorowaty nastrój. Horrorowate sceny ale brakuje jednej kluczowej sprawy. Odpowiedzi na pytanie: Co tak właściwie doprowadziło Jacka do tych działań?

Bieg filmu sugeruje kilka możliwości.
Na początku filmu dowiadujemy się że poprzedni dozorca ześwirował i zabił siekierą żonę i dzieci. Wzmianka ta pozwala sądzić że coś jest nie tak z hotelem Overlook. Że to może jakieś przeklęte miejsce. Gdy Jack przybywa na miejsce mamy prawo sądzić że faktycznie coś tam jest nie tak. Wielki samotny hotel w górach na odludziu. Stary. Zbudowany na świętej ziemi Indian, którzy próbowali nie dopuścić do jego budowy. W dodatku obok znajduje się podejrzany drzewopłotowy labirynt. W sam raz by tam zabłądzić i by cie tam coś dopadło. W dodatku dowiadujemy się że jest jakiś tajemniczy pokój nr 237, którego lepiej omijać.
A więc mamy! To pewnie ten Hotel. Już się go boimy.
Jednak w dalszej części filmu nie dzieje się nic specjalnego co by pozwalało rzucać jakieś specjalne podejrzenia na tajemne siły władające Hotelem. Drzwi nie zamykają się same by kogoś uwięzić. Na głowę nie spadają same jakieś przedmioty itp. Hotel jako budynek pozostaje bierny. Nawet złowrogi labirynt, idealne miejsce na horrorowate zdarzonko, pozostaje niewinny.
Natomiast pojawiają się nowe elementy gry, które każą nam szukać przyczyn ześwirowania gdzie indziej. W oryginale Kinga takim elementem jest alkohol, który pada na mózg. W filmie Kubricka na ten temat są jedynie pojedyncze wzmianki. Że Jack trochę popijał i po pijaku niechcący uszkodził trochę Dannego. No i jest scena z barem, gdzie Jack mówi że odda duszę za zimne piwko. Czyli kolejny klasyczny horrorowaty motyw. Tyle że barman nie daje mu piwka ale burbona więc mamy jedynie kolejną podpuchę, kolejne coś co wydaje się że może mieć znaczenie ale ostatecznie raczej nie ma lub ma drugorzędne.
Na pierwszy plan wysuwa się natomiast co innego. Czyli wizje. Mamy wizje Dannego pokazujące dziewczynki oraz windę. Danny ma takie wizje bo jak się dowiadujemy ma pewnie zdolności. Telepatyczne. Dodatkowo ma jakiegoś swojego przyjaciela, tkwiącego w jego głowie, z którym od czasu do czasu ucina sobie pogaduszki. Słowem ma zadatki na świra :smile: Ale to znowu zmyłka bo Danny w sumie okazuje się niewinnym chłopcem a te jego wizje i kumpel z czaszki to nie wiadomo po co, jak i dlaczego. Ostatecznie nie odgrywają żadnej roli. Wizje krwawej windy to w ogóle jakiś bezsens bo w tej całej historii winda nie dość że nie działa to z niczym nie ma wspólnego. Także biedny Murzyn telepatycznie wezwany z wakacji na Florydzie przybywa tylko po to by otrzymać cios siekierą w pierś :(
Niestety wygląda na to jednak że nie tylko Danny widuje dziwne rzeczy. Jego ojczulek również. A nawet lepiej. Wymyślony kumpel Dannego jest przynajmniej niewidoczny. Natomiast rozmówcy Jacka wydają się być całkiem realni. A nawet namacalni jak ta podejrzana naga laska z pokoju nr 237 :grin: Możemy jednak być pewni że to jedynie wizje. Ponieważ jak to wizje znikają, np. fajna wizja z burbonem przy barze ulotniła się wraz pojawieniem się Wendy. Tyle że w przeciwieństwie do wizji Dannego wizje Jacka mają wpływ na to co się dzieje. Zwłaszcza rozmowy z Gradym, poprzednim morderczym dozorcą, nakazującym Jackowi wypełnić swoją powinność inspirują Jacka :grin:
Tylko o jakiej do diabła powinności oni gadają? O nowej tradycji nakazującej dozorcy zabijać żonę i dzieci za pomocy siekiery? Owszem czasem może zajść taka potrzeba ale przydałby się mimo wszystko jakiś powód. W sumie powód by załatwić żonę zwykle łatwo się znajduje. Tu jednak nie ma wielu możliwości. Jeśli chodzi o robotę dozorcy to żona sprawuje się dobrze. Przynosi Jackowi śniadanie do łóżka i w ogóle odwala całą tą robotę za niego. W tym filmie nie ma sceny pokazującej by Jack coś robił. Przeciwnie, wkurzony rozwala jakieś naczynia w kuchni. Zatem plus dla niej. Także obiecująca laska z pokoju 237 okazała się zgniła i przeterminowana, kolejny więc powód by oszczędzić żonę. Jednak mimo to Wendy ma coś w sobie co działa człowiekowi na nerwy. Zwłaszcza jak się ten film ogląda kolejny raz i patrzy na jej płaczliwą, szczerzącą zęby w jakimś żałosnym spazmie twarz, ciągle przestraszoną, przewrażliwioną na punkcie Dannego to faktycznie zaczyna się rozumieć mordercze ciągoty Jacka. (tak przy okazji to aktorka ją grająca zdaje się była nominowana a może nawet wygrała Złotą Malinę za tą rolę)
To jednak wciąż nie trzyma się kupy. Obowiązek polegający na zabiciu płaczliwej żony? Poprzedni dozorca też miał taką? Podejrzane. W tym momencie trzeba się chwycić ostatnich sugestii. A te padają w rozmowach Jacka z Wendy i Gradym. Wyraźnie jest mowa o jakiejś pracy, wypełnieniu zobowiązania prowadzącego do lepszego życia. Ponieważ praca dozorcy taką czynnością nie wydaje się być to zostaje tylko jedno. Praca pisarska. Książka, która da Jackowi przepustkę do lepszego świata, a której napisanie utrudnia Wendy. I Danny. Więc trzeba ich zabić. Siekierą najlepiej. Hmmm...
A jednak. Biorąc fabułę dosłownie tak to trzeba rozumieć. Z jakiegoś powodu ta praca nad książką była taka ważna. Na tyle że interesowali się nią jacyś ważni ludzie. Dawali kredyt w barze. Napisanie jej było ważniejsze ponad wszystko. Nawet rodzinę. Należy także się domyślać że poprzedni dozorca również pisał tam książkę. Najwyraźniej z podobnym skutkiem. Złe miejsce na pisanie książek.
Powyższe nie brzmi przekonywająco? To może inaczej, najprościej? Jack był typowym amerykańskim nieudacznikiem. Nawet książki nie był w stanie napisać. Wyobrażał sobie że robi coś ważnego, że ktoś na to czeka. A tak naprawdę był schizolem. Pisząc na okrągło to samo zdanie uświadomił sobie że trza to wreszcie skończyć. Wypuszczony ze spiżarni przez ducha złapał za siekierę i ruszył do dzieła. Proste?
Z pewnością. Prawdziwy horror prostego amerykańskiego nauczyciela. Tylko po co Kubrick włożył tyle trudu, pracy w tą historię. Te różne szczegóły. Telepatia. Danny i Jack jakby jedna osoba, w których po odwiedzeniu pokoju 237, ujawnia się ta druga skrywana w sobie osobowość. Itd. To wszystko bez sensu. Ewentualne wielki przerost formy nad treścią. Bardziej parodia niż horror.
To dobrze że ludzie nie rozumieją naszego systemu monetarno bankowego. Bo jeśliby zrozumieli to mielibyśmy rewolucję jeszcze tej nocy - H. Ford

Awatar użytkownika
karolVTEC
Posty: 1632
Rejestracja: śr 05 lis, 2008 18:49
Lokalizacja: Rybnik

Post autor: karolVTEC » ndz 02 paź, 2011 22:12

zu7, ale żeś sie rozpisał :grin: Ja znam "Lśnienie" od podszewki, choć w prawdzie nie film, który z resztą też dobrze znam, ale książkę, bo była to jedna z pozycji ma mojej pracy maturalnej :P
Co do filmu. Teoretycznie był on ekranizacją bestseleru Kinga, ale wyszło z tego tylko luźne nawiązanie do fabuły powieści.
I chciałbym nawiązać troszkę do tego co napisałeś:
zu7 pisze:Ale to znowu zmyłka bo Danny w sumie okazuje się niewinnym chłopcem a te jego wizje i kumpel z czaszki to nie wiadomo po co, jak i dlaczego. Ostatecznie nie odgrywają żadnej roli
Masz rację że Danny i jego 'wyimaginowany przyjaciel' nie odgrywają w filmie większej roli, co było błędem Kubricka, gdyż nawet sama nazwa książki i filmu "Lśnienie" nawiązuje do zdolności parapsychicznych chłopca. A że reżyser olał sprawę to film mógł się nazywać na ten przykład "Przygody Jacka" :P
Tak więc wszystkie nieścisłości w filmie jak rozmowy Jacka z Gardym itp. są dlatego nie do końca zrozumiałe, gdyż mają one swoje źródło w powieści, ale w filmie wątki tych rozmów nie zostały rozwinięte. Poza tym w samym filmie zgadza się chyba tylko kilka wątków, które mają miejsce w książce. Bo nawet śmierć Jacka... w oryginale (książce) ginie w płomieniach, a w filmie zamarza. Cóż za ironia :mrgreen:
Tak więc dla tych, którzy znają film i nawet go lubią, to polecam po raz kolejny książkę "Lśnienie", gdyż jest ona milion razy doskonalsza od filmu. Fabuła, rozwój akcji i punkt kulminacyjny są dużo bardziej szczegółowe niż w filmie, który, jako ekranizacja, był niewypałem, choć sam w sobie może być całkiem niezły.
"With your mind power, your determination, your instinct, and the experience as well, you can fly very high." A. Senna

Konrad
Posty: 267
Rejestracja: wt 26 paź, 2010 18:13

Post autor: Konrad » pn 03 paź, 2011 12:03

Ksiazki nie czytalem. Tylko jeden raz widzialem film "Lśnienie" w telewizji.
zu7 pisze:Danny w sumie okazuje się niewinnym chłopcem a te jego wizje i kumpel z czaszki to nie wiadomo po co, jak i dlaczego. Ostatecznie nie odgrywają żadnej roli. Wizje krwawej windy to w ogóle jakiś bezsens bo w tej całej historii winda nie dość że nie działa to z niczym nie ma wspólnego.
Czy wizje Danny'ego nie odgrywaja zadnej roli? Pod koniec filmu Wendy widzi lub ma wizje krwawej windy oraz chyba zakrwawionego uczestnika imprezy, ktory wznosi toast. Chyba rowniez Danny mial wizje napisu "REDRUM", ktory w lustrzanym odbiciu zostaje rozszyfrowany przez Wendy jako "MURDER". Co jest jasnym sygnalem kto sie niedlugo pojawi(Jack krzyczacy "Wendy i'm home!" i "Here's Johnny!").
zu7 pisze:Natomiast rozmówcy Jacka wydają się być całkiem realni. A nawet namacalni jak ta podejrzana naga laska z pokoju nr 237 Możemy jednak być pewni że to jedynie wizje. Ponieważ jak to wizje znikają, np. fajna wizja z burbonem przy barze ulotniła się wraz pojawieniem się Wendy. Tyle że w przeciwieństwie do wizji Dannego wizje Jacka mają wpływ na to co się dzieje.
Jezeli dobrze pamietam to Danny powiedzial Wendy, ze kobieta z pokoju nr 237 zaatakowala go. Jack poszedl tam i widzial lub mial wizje jej, ale chyba oznajmil(?) zonie iz nikogo tam nie bylo. Pozniej chyba Wendy oskarzyla(?) meza o zaatakowanie ich syna i wywiazala sie klotnia po ktorej Jack poszedl do baru. Co Jack powiedzial barmanowi? Oznajmil, ze nie poturbowal Danny'ego poza pewnym wypadkiem ktory mial miejsce w przeszlosci. W jakim celu Jack mialby mowic nieprawde barmanowi, ktory teoretycznie byl po jego stronie?
zu7 pisze:Także obiecująca laska z pokoju 237 okazała się zgniła i przeterminowana
Czyzby przemiana kobiety swiadczy o tym, ze Jack widzi/ma wizje osob z przeszlosci np. z roku 1921(zdjecie imprezy na ktorej jest Jack). Czy mozna wykluczyc, iz kobieta z pokoju nr 237 jest tak naprawde zona Grady'ego? Chyba Danny widzi/ma wizje dwoch dziewczynek(corek Grady'ego), ktore odzywaja sie do niego. Pozniej ma wizje dziewczynek, ktore juz nie zyja, w pokoju/holu jest krew. Krwi chyba natomiast nie ma kiedy Jack widzi przemieniona kobiete z pokoju nr 237. Grady informuje Jacka, ze jego rodzina zyje. Tak jak napisalem wczesniej - Wendy chyba widzi lub ma wizje zakrwawionego uczestnika imprezy, ktory wznosi toast.

Wypowiadam sie tylko za film, ktory zaczyna sie scena jadacego samochodu a konczy sie zdjeciem z imprezy(z 1921 roku) na ktorym jest Jack. Powiesci pt. "Lśnienie" nigdy nie czytalem. Jeszcze a propos filmu - Nie mozna zapomniec, ze "Lśnienie" powstalo ponad 30 lat temu. Film ocenilbym na 7/10, ale ze wzgledu na probe wyjasnienia watkow ostatecznie oceniam "Lśnienie" na 8/10.

Awatar użytkownika
zu7
Posty: 1887
Rejestracja: wt 25 mar, 2008 21:21

Post autor: zu7 » pn 03 paź, 2011 18:01

Konrad pisze:Czy wizje Danny'ego nie odgrywaja zadnej roli? Pod koniec filmu Wendy widzi lub ma wizje krwawej windy oraz chyba zakrwawionego uczestnika imprezy, ktory wznosi toast. Chyba rowniez Danny mial wizje napisu "REDRUM", ktory w lustrzanym odbiciu zostaje rozszyfrowany przez Wendy jako "MURDER". Co jest jasnym sygnalem kto sie niedlugo pojawi(Jack krzyczacy "Wendy i'm home!" i "Here's Johnny!").
No tak na koniec Wendy także ma wizję tej windy. Ma także inne wizje: homo pare, kościotrupy. Kolejne dziwne klimaty nie mające żadnego związku z akcją.
„REDRUM” także nie zdaje się nic wnosić. Jack już leci z siekierą i to że Danny napisał ten tekst nic nie zmienia. Jeśli nie jego skrzek to walenie siekierą zbudziłoby Wendy.
Choć przyszła mi tu jedna myśl do głowy, kiedy wcześniej wspominałeś o tych lustrach. Wspominałeś np. jak to te wizje są związane z lustrami. I to jest w sumie logiczne. W lustrach Danny i Jack widzą drugą stronę swojej osobowości. Po wizycie w pokoju 237 ta druga strona staje się pierwszą, dominującą. I tak Jack przemienił się można powiedzieć w Gradiego a Danny został zdominowany przez tego swojego wymyślonego kumpla. Dlatego „MURDER” napisał od tyłu. Bo to już nie był Danny tylko jego odbicie.

Jeśli chodzi o twoją teorię gdzie Wendy widzi jakieś obrazy z przeszłości to ma to pewien sens. Faktycznie jakby oglądała wycinki z jakiejś imprezy. Przy czym kościotrupy świadczyłyby o tym że to było już dość dawno, może i w 1921. Ok. Tyle że znowu ni cholery nie wpasowuje się to w akcję. Jeśli nawet kiedyś była jakaś impreza ze zbokami i zakrwawionym gościem to nie można dostrzec żadnego związku z tamtą imprezą a bieżącymi zdarzeniami.
To dobrze że ludzie nie rozumieją naszego systemu monetarno bankowego. Bo jeśliby zrozumieli to mielibyśmy rewolucję jeszcze tej nocy - H. Ford

Konrad
Posty: 267
Rejestracja: wt 26 paź, 2010 18:13

Post autor: Konrad » pn 03 paź, 2011 19:51

W sobote napisalem, ze kazda teorie mozna sprobowac podwazyc - mialem na mysli swoje refleksje na temat filmu "Lśnienie".

Wydawalo mi sie, ze napis "REDRUM" pojawia sie jeszcze wczesniej(przed napisaniem wyrazu na drzwiach), ale moge sie pomylic. Przypomnialo mi sie, ze na poczatku filmu kiedy Danny rozmawia ze soba(a raczej z tym kolega[Tonym]) to odpowiedzi padaja jakby przez zmodyfikowany glos. Taki sam glos mozna uslyszec kiedy Danny wymawia i pisze slowo "REDRUM" na drzwiach.

Co do luster pojawiajacych sie podczas rozmow Jacka z duchami. Przeczytalem ta informacje na stronie internetowej(w "pozostalych") http://www.filmweb.pl/Lsnienie/trivia .

Tony ostrzega Danny'ego, aby jego rodzina nie jechala do hotelu. To rowniez jakby Tony ostrzega Wendy piszac na drzwiach "REDRUM". Sa to dwa ostrzezenia. Nie pamietam pozostalych ostrzezen. Tony ostrzega dziecko Wendy i Jacka. Natomiast Danny widzi przeszlosc(dziewczynki[corki Grady'ego]) i przyszlosc(krwawa winde, ktora obserwuje Wendy).

Sa dwie sytuacje, ktore najprawdopodobniej wydarzyly sie naprawde i wedlug mnie nie sa wizjami:
1) Otworzenie drzwi od spizarni przez Grady'ego
2) Poturbowanie Danny'ego przez kobiete z pokoju nr 237

Lśnienie jako zjawisko w filmie. W serialu "Lost" przeciez byly retrospekcje bohaterow, a na koniec trzeciego sezonu "Zagubionych" widzowie mogli zobaczyc rozmowe z przyszlosci Kate i Jacka.

Zdjecie imprezy z 1921 roku na ktorym jest Jack. Moze obrazowac oblakanie/ducha Jacka, ktory przebyl droge od przykladnego meza i ojca do niedoszlego zabojcy swojej rodziny. Podobna przemiane mogl przejsc Grady, ktory zabil swoja zone i corki.

Moze "Lśnienie" jest tak zawile i pokretne ze wzgledu na fabule, aby widz nie mogl rozwiazac zagadki filmu. Zobaczcie ile postow zostalo napisanych na temat "Lśnienia". Dyskusja o filmie toczy sie.

Awatar użytkownika
kibic112
Posty: 10
Rejestracja: ndz 02 paź, 2011 18:38

Post autor: kibic112 » pn 03 paź, 2011 20:24

Co ty teoryk żeby się zajmować teoriami? :grin:

Awatar użytkownika
karolVTEC
Posty: 1632
Rejestracja: śr 05 lis, 2008 18:49
Lokalizacja: Rybnik

Post autor: karolVTEC » pn 03 paź, 2011 20:44

Konrad pisze:Moze "Lśnienie" jest tak zawile i pokretne ze wzgledu na fabule, aby widz nie mogl rozwiazac zagadki filmu. Zobaczcie ile postow zostalo napisanych na temat "Lśnienia". Dyskusja o filmie toczy sie.
Co, 'Alt' Ci nie działa w klawiaturze? :P
Moim zdaniem te wszystkie zawiłości i niedociągnięcia w filmie są związaniem z podejmowaniem wątków zawartych w książce, ale nie rozwijaniem ich, co kończy się obrazem nie do końca zrozumiałym dla widza. Dlatego po raz setny polecam przeczytać książkę :cool:
"With your mind power, your determination, your instinct, and the experience as well, you can fly very high." A. Senna

Awatar użytkownika
zu7
Posty: 1887
Rejestracja: wt 25 mar, 2008 21:21

Post autor: zu7 » pn 03 paź, 2011 21:30

karolVTEC pisze:Moim zdaniem te wszystkie zawiłości i niedociągnięcia w filmie są związaniem z podejmowaniem wątków zawartych w książce, ale nie rozwijaniem ich, co kończy się obrazem nie do końca zrozumiałym dla widza. Dlatego po raz setny polecam przeczytać książkę :cool:
Dziwnie jednak tak robić film, który będzie niezrozumiały dla widza bez przeczytania książki.
Faktycznie Kubrick porusza wiele wątków, z których każdy z osobna jest typowy zresztą dla horrorów. Tak jakby Kubrick postanowił napchać ile się da takich różnych scen i horrorowych motywów. Tylko że jak pisałem nie tworzą one żadnej całości. Nie ma w sumie jakiejś myśli przewodniej. Rozwiązania zagadki, co jest esencją wszystkich filmów, zwłaszcza filmów grozy. Gdzie coś się dzieje złego. Coś tajemniczego. Niezrozumiałego czego się boisz. W każdym normalnym filmie grozy pojawiają jakieś wskazówki układające się w jakiś ciąg. Z czasem zaczynasz łapać o co biega by znaleźć przyczynę zła. Które to znowu zwykle na końcu jest pokonane przez głównego bohatera. Tu nic takiego nie ma. I nie chce mi się wierzyć że Kubrick tak sobie po pijaku kręcił jedną horrorową scenę za drugą, bez związku, tylko w ramach konwencji, kpiąc sobie jednocześnie z gatunku.
Kubrick na tyle poprzekręcał Lśnienie Kinga że według mnie szukanie odpowiedzi w książce mija się z celem. Zresztą bez sensu byłby taki zabieg. Czemu miałby służyć? Reklamie Lśnienia Kinga? Nic nie rozumiesz to przeczytaj książkę? W której winda ma znaczenie a w filmie nie ma żadnego.
Trochę to dziwne gdy czytasz różne anegdoty o tym filmie. Np. to ciągłe powtarzanie scen. Niektóre ponad 100 razy. Kubrick zamierzał podobno tego Murzyna zabijać 70 razy ale ktoś go przekonał że wystarczy 40 powtórzeń...
Wygląda na to że dla Kubricka pojedyncze sceny były ważniejsze od prowadzenia intrygi. Wydaje mi się że tu tkwi sukces tego filmu. Mimo że jest bezsensowny i właściwie dosyć głupi to te wszystkie sceny z dużym artyzmem oddającym jakąś grozę sprawiają że robi wrażenie na widzu. Do samego końca nie ma rozwiązania zagadki. Do samego końca są powtarzane są horrorowate motywy jak np. Wendy szamotająca się po hotelu wśród tych dziwnych wizji. Tak że widz do samego końca doświadcza uczucia niezrozumiałej grozy. I z takim poczuciem wychodzi z kina. Na jednych ostatecznie to robi wrażenie. Inni czują się oszukani brakiem jakiejś idei.
Nie dziwi mnie że film ten i aktorzy byli nominowani do Złotej Maliny. Ni to horror ni film psychologiczny. Biorąc fabułę na serio po prostu głupi.
To dobrze że ludzie nie rozumieją naszego systemu monetarno bankowego. Bo jeśliby zrozumieli to mielibyśmy rewolucję jeszcze tej nocy - H. Ford

Konrad
Posty: 267
Rejestracja: wt 26 paź, 2010 18:13

Post autor: Konrad » wt 04 paź, 2011 09:51

Film obejrzany w Polsacie:

"The Day the Earth Stood Still"/"Dzien, w ktorym zatrzymala sie Ziemia" (2008)

W kierunku Ziemi zmierza niezidentyfikowany obiekt, ktory pozniej okazuje sie statkiem kosmicznym.

Bardziej kiczowatego filmu chyba nie widzialem w ostatnim roku(lub nawet latach). Ziemie odwiedza statek kosmiczny w ksztalcie kuli. Efekty specjalne sa co najwyzej srednie. Duzy robot/kosmita, ktory ma oko jak cyklop wyglada plastikowo i wyraznie koliduje z otoczeniem przedstawionym w filmie(lacznie z innymi efektami specjalnymi). Jeden z nielicznych plusow "Dnia, w ktorym zatrzymala sie Ziema" to motyw ekologiczny. Ogolnie film jest slaby wedlug mnie.

Moja ocena filmu "Dzien, w ktorym zatrzymala sie Ziemia" - 3/10
kibic112 pisze:Co ty teoryk żeby się zajmować teoriami? :grin:
W tym temacie kazdy zarejestrowany uzytkownik forum moze wypowiedziec sie temat wybranego filmu fabularnego czy filmu animowanego.
karolVTEC pisze:Co, 'Alt' Ci nie działa w klawiaturze? :P
Nie wiem czy czytales moje wczesniejsze posty. Nie jest to zaskakujace.

Awatar użytkownika
zu7
Posty: 1887
Rejestracja: wt 25 mar, 2008 21:21

Post autor: zu7 » wt 04 paź, 2011 10:28

Konrad pisze:Bardziej kiczowatego filmu chyba nie widzialem w ostatnim roku(lub nawet latach).
:grin: Też go niedawno oglądałem. Mnie ta kiczowatość nawet nawet podsunęła fajny pomysł na tekst o tym jak ten film powstał. Może go napiszę skoro już ten film wywołałeś.
Inną sprawą jest że to remake. I dlatego wydaje się taki śmieszny. Oryginalnie był to zdaje się film propagandowy dotyczący zagrożenia III Wojną Światową.
To dobrze że ludzie nie rozumieją naszego systemu monetarno bankowego. Bo jeśliby zrozumieli to mielibyśmy rewolucję jeszcze tej nocy - H. Ford

Konrad
Posty: 267
Rejestracja: wt 26 paź, 2010 18:13

Post autor: Konrad » pn 10 paź, 2011 08:12

Dzisiaj w TVN 7 o godzinie 22:55 zaczyna sie thriller kryminalny pt. "Siedem" z 1995 roku. Ostrzegam, film jest wstrzasajacy i dla widzow pelnoletnich. "Siedem" opowiada historie pewnego sledztwa i w okrutny sposob wywraca filmowy swiat. "Siedem" konczy sie opinia jednego z bohaterow filmu na temat zdania Ernesta Hemingway'a. Slowa filmowego detektywa mozna odczytac jako apel do pozytywnej walki o lepszy swiat.

PS. Proponuje przelozyc ewentualna dyskusje zwiazana z filmem "Siedem" na jutro.

Film obejrzany w TVN-ie:

"The Bourne Identity"/"Tozsamosc Bourne'a" (2002)

W czasie burzy zaloga kutra rybackiego wylawia z morza nieprzytomnego rozbitka. Pozniej okazuje sie, ze glowny bohater filmu nie moze sobie przypomniec jak sie nazywa.

Nie wiem ile razy "Tozsamosc Bourne'a" byla w telewizji, ale dopiero w zeszly piatek obejrzalem film po raz pierwszy. W pewnych momentach fabula "Tozsamosci Bourne'a" przypominala serie o Jamesie Bondzie. Wedlug mnie film jest dobry, ale nie rewelacyjny czy bardzo dobry. Spodziewalem sie troche lepszego seansu ogolnie.

Ocena filmu - 7/10

Film obejrzany w TVN 7:

"Superman Returns"/"Superman: Powrot" (2006)

Po paru latach nieobecnosci Superman powraca na Ziemie, czyli film o Supermanie nakrecony w XXI wieku.

Efekty specjalne w filmie sa bardzo dobre jak na rok 2006("Superman: Powrot" byl nominowany do statuetki Oscara w tej kategorii i przegral rywalizacje z "Piratami z Karaibow: Skrzynia umarlaka"). Seans nie byl slaby. Subiektywnie, film byl po prostu sredni.

Ocena filmu - 5/10
Ostatnio zmieniony pn 10 paź, 2011 17:27 przez Konrad, łącznie zmieniany 2 razy.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Hyde Park”