Temat filmowo-serialowy

Hyde Park to forum, na którym możecie poruszać każdy temat, nawet ten niezwiązany z F1 ;-)

Moderator: Moderatorzy

Ktora piosenka z filmu jest najlepsza(ZESPOL - TYTUL UTWORU, TYTUL FILMU)? [III etap]

Czas głosowania minął sob 23 kwie, 2011 10:58

Aerosmith - I Don't Wanna Miss A Thing, Armageddon
3
27%
Sting - Shape Of My Heart, Leon Zawodowiec
7
64%
Bryan Adams - (Everything I Do) I Do It For You, Robin Hood: Prince of Thieves
1
9%
 
Liczba głosów: 11

Konrad
Posty: 267
Rejestracja: wt 26 paź, 2010 18:13

Post autor: Konrad » czw 19 wrz, 2013 14:18

zu7 pisze:No zaskoczyłeś mnie Konrad. Skoro ci się podobał to fajnie. Dla mnie to wszystko nie trzymało się kupy. Jeśli jednak podejść do tego na luzie jak do jakiejś nowoczesnej bajki z biednymi kosmitami to może nie jest takie złe.
Czyżby telenowela pod tytułem "Kto kogo bardziej zaskoczył swoją oceną Dystryktu 9?".

Zu7 - W zeszły poniedziałek zaskoczyłeś mnie swoim postem w tym temacie, bo typowałem że "Dystrykt 9" ocenisz bardzo pozytywnie, a tymczasem okazało się inaczej.
zu7 pisze:A co do tego serialu to tak naprawdę widziałem chyba tylko jeden odcinek. Nie wiem jak to wyglądało w innych. Ja widziałem taki co się dział w Wietnamie. Idea była nawet fajna. Są te całe UFOki. Są nieprzyjemne. To co trzeba zrobić to po prostu ich rozwalać wszędzie tam gdzie się pojawią. Proste i przekonujące :smile: USA podobnie jak ZSRR mają swoich Men in Black, którzy czuwają nad sprawą. W razie czego nawet w przypadku oficjalnego konfliktu to w tej sprawie współpracują. Nie byłoby takie złe gdyby dołożyć do tego forsę i efekty z Men in Black, które zdaje się zaczerpnęło co nieco z tego zapomnianego serialiku.
A może to nie był serial? :roll: :wink:
Ten opis nadal mi nic nie mówi. Chyba nie widziałem tego serialu/filmu. Może ktoś z forumowiczów będzie znał tytuł tej produkcji?

Zastanawiam się co jutro obejrzeć w telewizji(obu filmów nie widziałem):
Premierowo "Thora" na TVN-ie czy "The Abyss"(wersję rozszerzoną) w reżyserii Jamesa Camerona na Polsacie.

W przyszły poniedziałek o godzinie 20:05 Polsat wyemituje po raz drugi "Avatara".

Awatar użytkownika
zu7
Posty: 1886
Rejestracja: wt 25 mar, 2008 21:21

Post autor: zu7 » pt 20 wrz, 2013 00:25

Konrad pisze:Zu7 - W zeszły poniedziałek zaskoczyłeś mnie swoim postem w tym temacie, bo typowałem że "Dystrykt 9" ocenisz bardzo pozytywnie, a tymczasem okazało się inaczej.
Tak mogło się stać bo nie znasz mojego motta, które brzmi "dobry kosmita to martwy kosmita" :neutral: Po prostu nie mam zaufania do kosmitów...
Nie tylko ja zresztą bo chyba w prawie każdym filmie z obcymi istotne jest załatwienie obcego. Dlatego tamten serial, w sumie jeden odcinek, który pamiętam przypadł mi do gustu. Po prostu dano sobie spokój z tymi wszystkimi ściemami i skupiono się na tym o co tak naprawdę chodzi: rozwalaniu UFOków :razz:
To dobrze że ludzie nie rozumieją naszego systemu monetarno bankowego. Bo jeśliby zrozumieli to mielibyśmy rewolucję jeszcze tej nocy - H. Ford

Awatar użytkownika
zu7
Posty: 1886
Rejestracja: wt 25 mar, 2008 21:21

Post autor: zu7 » pn 23 wrz, 2013 22:47

John Carter 2012r

Sympatyczny filmik. Wolę takie coś jeśli chodzi sci-fi czy fantasy. Bo to w sumie było raczej fantasy, choć dysponujące dość zaawansowaną techniką. Podoba mi się taka konwencja. Podoba mi się także bardzo idea źródła energii, którą jest w tym a także w innych podobnych filmach - rodzaj światła czy może plazmy. Tutaj było to dość przelotne ale podobne koncepcje widać było także w np. Złotym Kompasie - coś jakby baterie plazmowe zasilające tamtejsze pojazdy czy w Gwiezdnym Pyle gdzie sam wielki de Niro łapał pioruny na swoim podniebnym żaglowcu. Myślę że coś w tym jest.
W Johnie Carterze jest też tajemniczy niebieski promień. Film tak naprawdę niewiele wyjaśnia. Aczkolwiek scena w świątyni może sugerować pewne rzeczy. Ciekawe jak to jest w książce, na podstawie której powstał film. Powinno być chyba ciekawiej bo zasadniczo film zbywa ten wątek podobnie jak tych tajemniczych gości, którzy pociągają za sznurki.
To też jest fajny pomysł. Odpowiedź na to całe zło, które dzieje się tu czy na innych planetach. Dlaczego się dzieje? Bo po prostu oni mają taką koncepcję :twisted: Jak sami to wyjaśniają.
Ale tak naprawdę to w filmie nie o to chodzi, tylko o wielką przygodę. Bohatera i księżniczkę. Bohater ma trochę farta jeśli chodzi o swoją siłę ale z drugiej strony, nigdy nie szedł na kompromisy, więc nie jest to dziełem przypadku. Księżniczka jest oczywiście fajną laską. Dodatkowo pociągającą bo jest przy okazji uczoną i patriotką. No i jest ten zły. Marionetka ogarnięta żądzą władzy ale pozostająca pod kontrolą tych tajemniczych gości. Jest także prosta ale także sprytna historia łącząca to w całość.
Ogólnie jednak wielka bajka tocząca się według dość utartych schematów. Mimo to wciągająca i sympatyczna. Zaś największą jej siłą jest chyba ta wartka akcja gdzie ckliwe dłużyzny zostały praktycznie wyeliminowane. Ciągle się coś dzieje, bez chwili na przerwę.
Słowem naprawdę przyjemny filmik aczkolwiek nie można się oprzeć wrażeniu że w książce jest dużo więcej.

8/10 - fajne ale brak tych szczegółów, które mogłyby dać coś więcej niż bajkę.
To dobrze że ludzie nie rozumieją naszego systemu monetarno bankowego. Bo jeśliby zrozumieli to mielibyśmy rewolucję jeszcze tej nocy - H. Ford

Awatar użytkownika
mafico
Posty: 705
Rejestracja: ndz 20 lip, 2008 08:27
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: mafico » śr 25 wrz, 2013 16:42

Zaczalem ogladać świezy serial "The Blacklist". Wyszedl dopiero pilot --> http://www.filmweb.pl/serial/Czarna+lista-2013-683563 Nawet ciekawie sie zaczyna. Za filmwebem
Najbardziej poszukiwany przestępca świata oddaje się w ręce stróżów prawa i obiecuje pomóc schwytać dawnych wspólników. Warunkiem jest możliwość współpracy z wybraną przez siebie, początkującą agentką FBI.

Po 1 odcinku - polecam :)
.

damian32
Posty: 5
Rejestracja: śr 08 sty, 2014 14:50
Kontakt:

Post autor: damian32 » śr 08 sty, 2014 14:58

Ja polecam polski serial Krew z krwi oraz Breaking Bad, który według mnie jest jednym z lepszych seriali ostatnich lat.

filipdd
Posty: 4
Rejestracja: czw 23 sty, 2014 18:04
Kontakt:

Post autor: filipdd » czw 23 sty, 2014 18:07

ja za to oglądałem ostatnio Dextera i zakochałem się w tym serialu.

Darek123

Post autor: Darek123 » śr 12 mar, 2014 10:57

Klasyka, czyli Teoria Wielkiego Podrywu :D

Awatar użytkownika
Ksawery
Posty: 2
Rejestracja: śr 06 sie, 2014 08:35
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: Ksawery » śr 06 sie, 2014 08:41

Gra o Tron, White Collar - jak dla mnie najlepsze :)

pasjonat
Posty: 3
Rejestracja: czw 07 sie, 2014 11:29

Post autor: pasjonat » czw 07 sie, 2014 11:32

Jak poznałem Waszą matkę :D

Awatar użytkownika
zu7
Posty: 1886
Rejestracja: wt 25 mar, 2008 21:21

Post autor: zu7 » pt 22 sie, 2014 22:55

Thor 7/10

Zaskoczyło mnie że ten film nie ma tu recenzji a przecież wyszły 2 części.
Film według mnie jest w porządku. Amerykanie na szczęście nie mieli zbytnio co spłaszczać bo takie mity często nie są jakieś przesadnie głębokie :smile: Mimo to jednak udało im się wydobyć to i owo.
Ogólnie podoba mi się pomysł na przedstawienie tej historii. Wspominałem już chyba że lubię takie łączenie magii z techniką. Kto wie czy nie jest w tym więcej sensu niż się z pozoru wydaje. Bo jednak te wszystkie mity wyposażają swoich bogów w interesującą mieszankę przymiotów, które z jednej strony wydają się czysto magiczne ale z drugiej takiemu dzisiejszemu człowiekowi nieuchronnie przychodzi na myśl jakaś zaawansowana technika.

Pierwszy Thor z 2011 roku jest fajną historią, generalnie czysto rozrywkową ale fajne są te sceny konfrontacji Odyna z Thorem oraz generalny wątek zaplanowania wszystkiego przez Odyna. Bóg nie robi nic przypadkiem :wink: jak poświadcza jego żona.
Pierwsza część jest dość luzacka, są widowiskowe sceny i klimaty Asgaardu. Aktor grający Thora został sympatycznie dobrany. Młot jest w porządku. Walki też są niezłe.
Na minus trzeba zaliczyć przede wszystkim 2 rzeczy. Po pierwsze to Natalia Portman, której gra jest zupełnie sztuczna i gra jak kawałek drewna. Zero wdzięku, zero osobowości tylko wyuczone aktorskie pozy. W sumie to może nie dziwne. Mała Żydóweczka średnio pasuje do nordyckich mitów. Ze słabości tego romansowego wątku zdali sobie chyba też sobie sprawę producenci i szczęśliwie zredukowali go w miarę możliwości.
Drugi poważny minus to S.H.I.E.L.D czyli Man in Black, którzy okazują się dobrymi chłopakami chroniącymi ludzkość. Dlatego odcinają ją od dostępu do zaawansowanej wiedzy i techniki... Z drugiej strony jak nauczyły mnie dyskusje na tym forum to chyba większość ludzkości pragnie takich tajnych przewodników uważając że bez nich doszłoby do gromadnego zezwierzęcenia i chaosu :razz:
Więc może coś w tym jest.

Druga część Thora jest według mnie słabsza. Znów najmocniejszą stroną są zależności między Odynem Thorem i Asgaardem. Świetna jest scena pogrzebu po śmierci wojowników Asgaardu i żony Odyna. Ale kiepskie jest efekciarskie prowadzenie akcji oparte na ogranych trikach.
W drugiej części jest interesujący wątek elfów z przed ery światła oraz wiecznego i potężnego Eteru. To dość ciekawe sprawy, które mają także swoje miejsce w fizyce.
Kiedyś dawno temu czyli przed Einsteinem eter miał swoje ważne miejsce. Był ośrodkiem wypełniającym wszystko, także tzw. próżnię. To eter umożliwiał propagację fal elektromagnetycznych czyli między innymi światła. Ale tak się stało że przyszedł pokraczny Żyd i wymyślił że eteru nie ma. Światło itd w przeciwieństwie do wszystkich innych fal jakie znamy rozchodzi się w nicości. Jak to możliwe? To już tylko jemu podobni wiedzą. Einstein wymyślił jeszcze wiele innych bzdur będących zaprzeczeniem logiki i sensu dzięki czemu mamy naszą równie sensowną rzeczywistość i technikę.
Spalamy ropę, gaz nie widząc tej wypełniającej wszystko potężnej siły co do której nie miały żadnej wątpliwości ludy starożytne, uczeni do początków XXw a nawet bohaterzy Gwiezdnych Wojen.
Tzn. są tacy co widzą ale już S.H.I.E.L.D nad tym czuwa :twisted:
Ale wracając do mrocznych Elfów. To kto wie jak to było. A było z pewnością zupełnie inaczej niż mówi nasza oficjalna pseudonauka. Eter był zawsze. Zawsze w ruchu, zawsze źródłem energii. Ale kiedyś mógł zachowywać się inaczej. Nadawać na innych, niewidocznych dla oka falach. Ale nadszedł ten czas że powstały gwiazdy. A te zaczęły emitować widzialne światło potrzebne do znanego nam życia. Odmiennego od tego poprzedniego. Innego. Mrocznego dla naszych oczu. Ale całkiem sensownego dla istot z przed powstania Asgaardu :razz:
To dobrze że ludzie nie rozumieją naszego systemu monetarno bankowego. Bo jeśliby zrozumieli to mielibyśmy rewolucję jeszcze tej nocy - H. Ford

Awatar użytkownika
zu7
Posty: 1886
Rejestracja: wt 25 mar, 2008 21:21

Post autor: zu7 » czw 25 wrz, 2014 00:05

Właśnie obejrzałem na 4 Dom w głębi lasu orig. The Cabin in the Woods
Horror w którym gra Chris Hemsworth (Thor :smile: )
Widać że twórcy tego filmu niejeden horror obejrzeli, nie jeden komiks przeczytali i także zapewne kupę tzw. śmieciowego internetu :wink: Albo... może oni jak zwykle coś wiedzą, czego my ludki przeznaczone na mięso zombich nie wiemy.
Tak czy siak postanowili zebrać swoją wiedzę i po pierwsze wyjaśnić skąd tak naprawdę biorą się horrory. Co i kto je napędzą. Dlaczego takie filmy toczą się tak a nie inaczej. Oraz dodatkowo postanowili w jednym horrorze upchać wszelkie możliwe przerażające monstra ze wszelkich horrorów :twisted:
Trzeba przyznać że nieźle im to wyszło, także dzięki mimo wszystko niekonwencjonalnej dla takich horrorów końcówce.

5 młodych ludzi rusza na wycieczkę do obskurnej chałupy w lesie. Niby klasyka ale po obejrzeniu tego filmu żaden horror już cie nie zaskoczy :grin:
Polecam.

9/10

PS. Ja tam uwielbiam takie klasyczne horrory kiedy coś wpieprza po kolei wszystkich na luzackiej imprezie w lesie. Tak więc mogę mieć wypaczony punkt widzenia...
To dobrze że ludzie nie rozumieją naszego systemu monetarno bankowego. Bo jeśliby zrozumieli to mielibyśmy rewolucję jeszcze tej nocy - H. Ford

Awatar użytkownika
zu7
Posty: 1886
Rejestracja: wt 25 mar, 2008 21:21

Post autor: zu7 » pt 19 gru, 2014 21:35

Koniec Świata nadchodzi nieubłaganie. Jest nieunikniony, wystarczy obejrzeć filmik o wdzięcznym tytule
Potwór z Kosmosu (orig. TerrorVision, 1986)
by zrozumieć dlaczego :)
W latach 80-tych ludzie mieli łeb. W prostym filmiku klasy B potrafili zawrzeć tyle treści...

Ciężko oceniać takie filmy bo to odrębny gatunek kinematografii :)
Ale niewątpliwym atutem tego filmu jest ten klimat lat 80-tych. Świetne wdzianka postaci, zwłaszcza Suzy. Super wnętrze chałupy z inspirującymi malowidełkami na ścianach...
Fajny schron, z wyposażeniem w sam raz na wypadek wojny czy nadchodzący wkrótce krach finansowy :P

Daję 8/10 tylko trzeba pamiętać o specyfice gatunku :)
To dobrze że ludzie nie rozumieją naszego systemu monetarno bankowego. Bo jeśliby zrozumieli to mielibyśmy rewolucję jeszcze tej nocy - H. Ford

Awatar użytkownika
zu7
Posty: 1886
Rejestracja: wt 25 mar, 2008 21:21

Post autor: zu7 » sob 21 lut, 2015 00:06

No szkoda że dopiero teraz się na to natknąłem!
Właśnie obejrzałem na Polsacie:
Kung Fu szał, Hongkong/Chiny 2004
Kto by się spodziewał!
10/10 :D
To dobrze że ludzie nie rozumieją naszego systemu monetarno bankowego. Bo jeśliby zrozumieli to mielibyśmy rewolucję jeszcze tej nocy - H. Ford

6q47
Posty: 29
Rejestracja: śr 25 wrz, 2013 21:58
Lokalizacja: okolice Wyszkowa

Post autor: 6q47 » sob 21 lut, 2015 20:39

@zu7
Jakim cudem wcześniej nie oglądałeś tego filmu, tzn. Kung Fu Szał?
Obejrzałem ten film - oczywiście przypadkiem - dwa razy.
I nie z tego powodu, że chciałem nauczyć się tego stylu walki... klimat filmu raczej nie do podrobienia.

Awatar użytkownika
zu7
Posty: 1886
Rejestracja: wt 25 mar, 2008 21:21

Post autor: zu7 » ndz 22 lut, 2015 11:34

Zgadza się. Widziałem dużo filmów z Hongkongu, jestem ich fanem, a o tym nawet nie słyszałem.
Natomiast co do stylu walki to... cóż... mistrzowie mistrzów :)
I ten fajny (jeden z wielu) motyw że nawet będąc absolutnym leszczem możesz w jednej chwili stać się supermistrzem. Jeśli tylko wyzwolisz tą drzemiącą w tobie moc :)
Teoretycznie w tym filmie nie ma niczego odkrywczego ale jest świetnie zrobiony. Zdecydowanie widać rękę fana gatunku.
To dobrze że ludzie nie rozumieją naszego systemu monetarno bankowego. Bo jeśliby zrozumieli to mielibyśmy rewolucję jeszcze tej nocy - H. Ford

Awatar użytkownika
zu7
Posty: 1886
Rejestracja: wt 25 mar, 2008 21:21

Post autor: zu7 » sob 05 wrz, 2015 01:35

Interstellar

Wreszcie obejrzany. Ogólne, pierwsze wrażenie raczej negatywne. Takie wielkie pytanie: Po co kręcić melodramat w przestrzeni kosmicznej? Można to zrobić w innej lepszej do tego scenerii.
Niewątpliwie kaszaniaste były też te wszystkie nielogiczności. Pominę tu już absurdy wynikające z teorii Einsteina, które na pewien sposób są promowane. Ale jeśli ktoś już postanowił się tego trzymać to przynajmniej powinien zadbać aby to było spójne. Np. ten absurd kiedy Cooper i ta laska wracają z oceanicznej planety na orbitę a tam Murzyn 23 lata starszy! A przecież to jest podwójnie idiotyczne!
Bo po pierwsze według teorii Einsteina różnice czasu wynikają wyłącznie z prędkości. To znaczy jeśli odnosimy się do Ziemi to trzeba w stosunku do niej poruszać się z prędkościami bliskimi światłu by powstała różnica dla ludka na ziemi i w bardzo szybko poruszającym się obiekcie. Wiem że to idiotyczne ale tak mówi teoria. Skoro ta planeta nie przemieszczała się bardzo szybko względem Ziemi to żadna czarna dziura nie ma znaczenia... No i właśnie po drugie to tym bardziej nie miało znaczenia dla Murzyna, który krążył wokół planety więc w istocie tak jakby na niej był. Kompletny absurd.

Takich rzeczy było dużo więcej.
Ale jednak...

Przyszła mi do głowy pewna teoria... Której kluczem jest oczywiście Kubrick. Gdy wpisałem w google "Interstellar Kubrick" to oczywiście okazało się że nie tylko ja zobaczyłem w Interstellar inspirację Nolana filmami Kubricka. Bo to się rzuca w oczy. Zwłaszcza inspiracja Odyseją 2001.
Można sobie wygooglać wiele rzeczy ale ja się skupię na tym co mi przyszło do głowy poza punktami styku między Interstellar a Odyseją.

Czyli oczywiście Lądowanie na Księżycu! (o czym sporo tu pisałem w osobnym wątku)

To musi być dobry trop bo przecież oficjalnie Kubrick nie ma z tym nic wspólnego. Ale jeśli Nolan zdecydował się w filmie, który jest nijako Odyseją nr 2 odnieść się do tego tematu to znaczy że świadomie połączył Kubricka i Lądowanie. Przecież Nolan mógł wymyślić milion historyjek jak to córka Coopera buntuje się w szkole. Nie musiał używać czegoś tak specyficznego. Skoro to zrobił to znaczy że poruszył ten wątek świadomie i że być może jest to klucz do filmu.

A skoro tak to weźmy to w miarę dosłownie. Potraktujmy Interstellar nie tylko jako Odyseję Kosmiczną 2001 ale także jako Lśnienie!
Ewidentnie widać że Nolan jest zafascynowany Kubrickiem. Czy go znał osobiście nie wiem. Ale widać że wie dużo.
Czyli ok, wracamy do Kubricka kręcącego Lądowanie na Księżycu. W roku 1969 kiedy miała miejsce misja Apollo 11 najstarsza córka Kubricka miała 10 lat (Miał też drugą rok młodszą). Czyli tak jak Cooper i jego Murphy. I to jest nasz punkt wyjścia. Cooper to Kubrick.
W Lśnieniu Kubrick przedstawił swój pogląd na tą sprawę. Jako dwie swoje osobowości. Ta dobra w postaci synka Jacka i Jacka jako siebie samego, który wiedziony złą stroną ciekawości wdepnął w szambo związane ze wszystkim co stało za Lądowaniem na Księżycu.
Nolan ujmuje to podobnie acz inaczej. Jest Cooper, którego ciągnie do czegoś innego. Czegoś co pozwoli wydostać mu się wyrwać z nudnego życia. Mamy tu przy okazji fajną grę słów. Coop(er) - to klatka. Pokrewne dość brzmieniowo do Cube czy Kubricka.

Coopera ciągnie do tego czegoś innego. Jest zdeterminowany choć jego ukochana córka nienawidzi tego. Pragnie by Cooper został z nią, z rodziną. Czyli kolejna analogia z Lśnieniem gdzie Jack (Kubrick) na wskutek dziwacznego zadania oddala się od rodziny.
Jest np. świetna scena kiedy Cooper siedzi w tej czarnej dziurze wypycha książki i przy okazji rozbija ów model księżycowego lądownika :) Murphy bierze go i idzie do ojca podczas gdy Cooper za ścianą krzyczy z rozpaczy...

Albo scena w Lśnieniu gdzie piłeczka tenisowa prowadzi syna Jacka do owego pomieszczenia bez odwrotu a w Interstellarze mamy kreski pyłu wyznaczające współrzędne dokładnie takiego samego miejsca. Gdzie odpalane są rakiety, które zresztą wyglądają niemal żywcem jak rakiety Saturn używane w programie Apollo. A które w Interstellarze pozwoliły Cooperowi udać się w okolice Satruna...
Albo bardzo inspirująca scena kiedy ów główny naukowiec mówi: "Cooper więcej mogę ci powiedzieć dopiero wtedy kiedy zgodzisz się pilotować" Na co Cooper: "ale są inni" I naukowiec "Ale to ty zostałeś wybrany". Cooper "Przez kogo?"....

Są owi oni.

Takich analogii, podtekstów jest dużo więcej ale przejdźmy do istoty sprawy. Nolan przedstawia Coopera (Kubricka) jako idealistę. Człowieka, który chciał dobrze ale który generalnie wszystko spieprzył.
Bo jak się okazuje to wszystko było gówno warte. I generalnie oszustwem. Np. ten główny naukowiec z Interstellar, który siedział na Ziemi i rozwiązywał równania. Od początku wiedział że wyprawa skazana jest na niepowodzenie! Tak jak skazane na niepowodzenie była misja lądowania na Księżycu. Cooper i Kubrick tylko spieprzyli sobie życie ścigając niemożliwe, brnąc drogą bez odwrotu. Tracąc czas, który można było wykorzystać dużo lepiej.

Scenę w Czarnej Dziurze można odczytać w tym kontekście. To po prostu czarna dziura w której znalazł się Kubrick i próbuje się wydostać. Jego robot ma wszystkie dane. No ale! Z tego miejsca. Pod kontrolą bardzo potężnych sił (ludzi) nie może wydostać się żadna informacja!
Bo tak też było. Kubrick całe życie poświęcił by przekazać prawdę. O Lądowaniu i innych ściśle związanych z tą sprawą rzeczach. Ale był po tamtej drugiej stronie. Miał tylko ten ekran kina, ten cienki parawan jak Interstellarowa ściana z książkami zza którego dzięki filmom takim jak "Lśnienie" czy "Oczy szeroko zamknięte" próbował przebić się ze swoimi danymi do ludzi.
Kubrick szukał sposobu przekazu informacji. Ze swojego wymiaru znającego prawdę do prostszego wymiaru ludzi prawdy tej pozbawionych.

Ale to nie wszystko. Nolan posuwa się o krok dalej. Jeśli bowiem dołożymy do tego zespolenie Interstellara z Odyseją Kosmiczną 2001 to można dojść do dalszych wniosków. Że np. ta cała oficjalna nauka być może z Einsteinem na czele to ślepy zaułek.
No bo przecież. Na początku filmu dowiadujemy się o owym "tunelu czasoprzestrzennym". Że to nie pojawiło się przypadkiem. Że to z pewnością ma związek z umierającą Ziemią i że pojawiło się właśnie dlatego by dać jej szanse.
No ale jednak! Ostatecznie jak się przekonuje Cooper na własnej skórze to jest jedynie droga donikąd. Ewentualnie droga, która jedynie ma uświadomić że prawda wygląda inaczej. Że ci co twierdzili że dzięki niej odniesie się sukces (ów główy naukowiec, jego mocodawcy) mylili się. Czy też raczej świadomie wprowadzili w błąd.
Rozwiązanie nie leży w rękach czy ideach w owych potężnych acz nie znanych nam onych, którzy wybrali Coopera czy Kubricka ale w rękach zwykłych ludzi, którzy potrafią połączyć umysł z uczuciem.
Nie chodzi o teorie, które (jawnie w filmie) nie trzymają się kupy ale tą głęboką (dziecięcą) intuicję nieskażoną oficjalnym przekazem.
No ok trochę melodramatyczne. Ale w końcu taki jest ten film...

Interstellar to jeden wielki hołd złożony Kubrickowi. Bez zrozumienia tej historii film ten jest słaby i nie trzyma się kupy. Jest dokładnie taki sam jak Lśnienie. Efekciarskie sceny nie mające sensownego uzasadnienia. Nie mające konkretnego wyjaśnienia.

Interstellar jako film sam w sobie to może 4/10
Ale Interstellar jako kontynuacja Kubrikowej idei to 8/10
To dobrze że ludzie nie rozumieją naszego systemu monetarno bankowego. Bo jeśliby zrozumieli to mielibyśmy rewolucję jeszcze tej nocy - H. Ford

niko32
Posty: 23
Rejestracja: pn 17 wrz, 2018 14:14

Re: Temat filmowo-serialowy

Post autor: niko32 » śr 24 paź, 2018 13:45


ODPOWIEDZ

Wróć do „Hyde Park”